Marketing w toku, wychodzi masa plakatów, a sztuczność każdego z nich powala. Gumowa skóra i sztuczne oczy charakterystyczne w kampanii Thora przywodzą na myśl koszmarne plakaty do "Zmierzchu".
Na początku mi się podobało, ale coraz bardziej tęsknie za starą wersją strony, w nowej nadal nie mogę się odnaleźć…
Boczne fragmenty z nowej strony+ środek ze starej wersji, to byłoby według mnie chyba najlepsze rozwiązanie.
No i kiedy te wyniki?
Nie wiem czemu, ale w tym momencie poczułem się jak nadwrażliwy gej bo to jeden z moich ulubionych filmów. No ale to chyba na tyle specyficzny obraz, że nawet rozumiem tą wypowiedź.
7/10 – Lekka, przyjemna, sympatyczna komedia. Nikt nie pluje w twarz psu, nie ma denerwującego grubasa i Roberta De Niro z poduszką-pierdziuszką, no może jedynie Diane Keaton rapuje z 50 Centem. Mamy za to uroczą, przebojową Rachel McAdams, zgryźliwego Harrisona Forda i wspomnianą Diane Keaton będącą jak zwykle w dobrej formie. Nie jest to wprawdzie drugie "Notting Hill" od tego reżysera, ale to i tak mam wrażenie najlepsza od ładnych paru lat rzecz w której pojawia się Indiana Jones.
Odnosząc się do gry słownej z oryginalnego tytułu, film może nie zapewni porannej erekcji u kinomana, ale jest to na pewno miły seans mimo, że okraszony słodkim aż do porzygania popem w tle.
Nie ma co owijać w bawełnę: kupa mości panowie! Absurdalny zwiastun który wygląda jak Resident Evil 5: The Three Musketeers.
8/10 – Najbardziej dziwaczny, mówiąc wprost porąbany horror jaki widziałem od ładnych paru miesięcy. Po niemrawym początku następuje prawdziwa fontanna obrzydliwości, absurdu, surrealizmu i czarnego jak smoła humoru. Wszystko to wnosi pewną świeżość w śmierdzący trupem podgatunek horroru jakim jest torture porn. Do tego The Loved Ones jest całkiem nieźle zagrane, prowadzone wątki w pewnym momencie ładnie się zazębiają a film nie epatuje makabrą dla makabry i zawsze równoważy ją dziwacznym, czarnym humorem.
Polecam to może dziwne słowo w przypadku tego filmu, ale jest to na pewno bardzo ciekawa, nietypowa studniówka. Kolejny dowód na to, że w tzw torture porn najciekawsze rzeczy dzieją się nie w mainstreamie czyli u Jigsawa i w Hostelach, ale gdzieś na obrzeżach, w remake’u "I Spit on Your Grave" czy właśnie w "The Loved Ones".
8/10 – Bardzo sympatyczna komedia zanurzona we wspaniałych klimatach Seattle początku lat 90-tych. Mimo dość smutnego twistu pod koniec, "Samotnicy" to właściwie klasyczna komedia romantyczna, a to jak bardzo ten zwrot nie pasuje do tego filmu obrazuje dzisiejszy upadek tego podgatunku. Na wyróżnienie zasługuje naprawdę świetny Matt Dillon, który jako tępawy wokalista praktycznie kradnie każdą scenę ze swoim udziałem.
Do tego jeden z najlepszych soundtracków jakie w życiu słyszałem, epizody Pearl Jamu, Soundgarden, Alice in Chains a nawet Tima Burtona.
Bardzo sympatyczny zwiastun.
Świetny zwiastun, zjada na śniadanie cały marketing Thora i Latarni razem wziętych.
Proszę czekać…