6/10 – Może zabrakło mi cierpliwości i skupienia. Na plus dziwaczna atmosfera i Phoenix idealnie oddający stan przeżartego używkami umysłu. Niestety ogromnie męczy zawiłość, przegadanie i przeładowanie niejasnymi wątkami. Naprawdę, nie pytajcie mnie o fabułę tego filmu i powiązania między postaciami, na przykład między Ericiem Robertsem, Martinem Shortem i Owenem Wilsonem. Przyznam uczciwie, że intryga po jakichś 90 minutach zlewała mi się już tylko w ciąg ładnych obrazków. Paul, wróć do czasów Boogie Nights i Magnolii.
Po 8 odcinkach 5/10. – Gdzieś wyparował pierwotny zamysł tego serialu, absurdy apokalipsy służące ukazaniu konfliktu charakterów. Wydawało się, że Phill Miller jest zwyczajnym facetem który musi poluzować zasady aby nie zwariować w nowym świecie (świetnie pokazywała to krótka retrospekcja z tłumnie świętowanymi urodzinami bohatera), zestawiona z nim była postać Carol która z tego samego powodu starała się zachować dawne reguły. I znowu pomogła tutaj, krótka absurdalna scena z przepisowym parkowaniem w czasach apokalipsy.
Teraz Carol jest zrzędzącą postacią bez charakteru, przypomina skrzypiące drzwi których swoją drogą bardzo potrzebuje jej bohaterka. Phil z sympatycznego wariata stał się antypatycznym dupkiem, kierującym się jedynie popędem seksualnym. Humor z absurdów apokalipsy skręcił w typowe damsko-męskie podchody ze standardowego sitcomu. Zniknął gdzieś niezły dialog i popkulturowe aluzje. Zniknę zatem i ja jako widz tego serialu.
Wprawdzie daleko temu plakatowi do mojego ukochanego postera z pozowaniem na samochodzie który promował Armię ciemności, ale nie jest źle. Jak na razie jedyne co martwi mnie w kwestii tego serialu to dwójka pomocników. No może jeszcze niepokojące są podobieństwa z nieudanym "My Name is Bruce".
W ruchu kostium wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciu. Reynolds ma szansę zmazać wszystkie swoje porażki na koncie adaptacji komiksów.
Zapowiada się chyba najlepiej ze wszystkich powrotnych filmów Arnolda. Jest w tym trailerze smutek, desperacja, poczucie beznadziei i bezsilności wobec wydarzeń których nie może powstrzymać nawet największy heros kina akcji.