Lepszy niż w Avengers 1 (bo już chyba gorzej być nie może), ale jeszcze wstrzymam się z oceną względem kostiumów z First Avenger i Winter Soldier. Wygląda jednak na mocno inspirowany tym pierwszym, chyba najbardziej lubianym przez fanów.
Bardzo celna uwaga, przez cały seans miałem wrażenie, że Rake chciałoby być serialem Showtime, ale ostatecznie mógłbym go puścić Mamie :) Serial jak kometa, a aż 2 odpowiedzi, może muszę cofnąć moją uwagę o śmierci forum z innego tematu.
Koniec, obejrzałem dla Sama. Nie jest to jakieś szczególnie złe, może gdybym miał większy zapał do oglądania seriali to obejrzałbym cały sezon. W końcu drugiego już na pewno nie będzie, serial zesłano na piątek i ma oglądalność na poziomie ekranu kontrolnego :)
5/10 – No tak szczerze mówiąc to średnio mi się podobało. Dobra gra Henriksena kontrastuje z fatalnymi rolami "młodzieży" (chyba nic dziwnego, że wśród nich kojarzę dzisiaj tylko Johna D’Aquiano z SeaQuestu i tuzina innych seriali), świetnie wykonany potwór nie przesłania wrażenia, że film jest bardzo rwany. Najważniejsze sceny takie jak śmierć dziecka, atak potwora, czy finał mogłyby mieć większy ładunek emocjonalny, a wyglądają na rozegrane tak szybko aby tylko zmieścić się w 80-kilku minutach. Filmowi brakuje odpowiedniego tempa, wprowadzenie jest dość długie, a właściwa część filmu właściwie rozegrana "po łebkach". Można było wycisnąć z tego więcej.
Takie 5/10 – Obejrzałem 2 odcinki w reżyserii Sama Raimi, który niestety całkowicie schował się za opowiadaną historią, ograniczając się jedynie do tradycyjnego camea Oldsmobile’a Delta, oraz epizodów Scotta Spiegla i pana Ditkovicha ze Spider-Mana 2. Sporą rolę ma córka mściwej cyganki z "Wrót do piekieł" i to chyba byłoby na tyle.
Greg Kinnear nie pasuje do roli, nie odmówię mu starań, ale dla mnie ma on fizjonomię urzędnika bankowego z klasy średniej, z 30-letnim kredytem i cotygodniowym grillem na trawniku. Nie wierzę, że to charyzmatyczny, wiecznie zadłużony manipulant i pies na baby, który wychodzi obronną ręką z każdej sprawy i sytuacji obracając się dodatkowo w środowisku śmietanki urzędniczej Los Angeles. "Rake" to strasznie standardowy twór, oparty na ogranym do bólu schemacie wzbudzającego sympatię antybohatera, może gdyby posiadał trochę przekleństw, nagości i znaczek Showtime, to siłą rozpędu dociągnąłby do drugiego sezonu, ale wszyscy wiemy jak to się skończy.
Bardziej myślałem o drugiej połowie. Należy też oddzielić 2 pojęcia: "zły" od "b-klasowy", a dodatkowo jeszcze oddzielić filmy telewizyjne takie jak właśnie "Obroża", czy "Fatherland". Upadek Hauera nie dokonał się z dnia na dzień, po serii klap kinowych, próbował schronić się w TV, aby następnie trafić na rynek video, a stamtąd już wrócić do Europy, czasem tylko wpadając do Hollywood.
Oj tam, Derikowi pomyliło się z latami 90-tymi :)
No plakat to prawdziwe kuriozum, przebili nawet koszmarki do Kapitana Ameryki 2.
Proszę czekać…