MEGA SPOILER Z KONESERA
Nie sądzę aby Tornatore zależało na kryminalnej intrydze, w końcu każdy z bohaterów filmu, od Sutherlanda po lokaja, okazuje się bohaterem spisku, co może wskazywać na to, że sednem jest wykorzystanie przez otoczenie osoby obdartej ze starannie hodowanej skorupy. Natomiast reżysera niezbyt interesuje jakakolwiek zagadka, bo nawet jej przed widzem nie przedstawia, nie prowadzi go, nie zostawia tropów.
To taki kopniak w tyłek Rusha który wreszcie zaufał światu, nadający filmowi dość pesymistyczną wymowę.
Ranking najgorszych jest w trakcie przygotowywania, zostanie opublikowany jeszcze w tym tygodniu. Podzielisz się z nami cóż to za arcydzieło kinematografii? :)
Łudziłem się jeszcze w momencie zgłoszenia kandydatury, ale ten rok okazał się tak mocny dla filmów nieanglojęzycznych, że nie było siły która wepchnęłaby Wałęsę.
Moim zdaniem wyszło bardzo fajnie, dla każdego coś miłego. Jest przepełniony akcją blockbuster, jest kino gadane, kino europejskie, oscarowe dramaty, klimaty z Sundance itd.
Wygląda na wariację na temat "Kosiarza umysłów", połączoną z finałową walką o losy Ziemi, Marsa, Saturna, Melmaca i wszystkich galaktyk :) Stąd moje lekkie rozczarowanie, bo raz, że to już było i ciągle wraca, a dwa, bardziej kameralna opowieść w stylu "Linii życia" wydawałaby mi się czymś ciekawszym w tej tematyce.
8+/10 – Plusy:
+ fantastyczny Daniel Bruhl, już wiem komu będę kibicował na Oscarach i Globach w kategorii drugoplanowej, wobec absencji Rockwella (The Way Way Back) i tego dziwnego dzieciaka z Kings of Summer
+ solidny Chris Hemsworth który ładnie wkomponował swoje thorowskie empoi w ambitniejszy dramat sportowy, jeśli ma się do odegrania takie cudowne sceny jak ta z dziennikarzem i dyktafonem, to aż szkoda byłoby je zepsuć
+ bardzo skupiona reżyseria Rona Howarda, właściwie kojarzę tylko jedną słabą scenę, tą z kolegą zagadującym do Bruhla o randce z sekretarką. Howard kolejny raz, po Frost/Nixon pokazuje jak kręcić wciągające filmy biograficzne dla laików
+ tych bohaterów nie da się nie lubić, a jednocześnie są dalecy od bycia jednowymiarowymi kukiełkami, to chyba trzeba nazwać dobrym scenariuszem. Podobało mi się jak nienachalnie film przekazuje cechy charakteru i podejście do życia obu panów, choćby w scenie z podwożeniem przez miejscowych, czy dyskusją o odwołaniu wyścigu
+ montaż i zdjęcia to wizualne cudo tworzące najlepsze sceny akcji tego roku
Minusy:
E tam, tutaj nawet Olivia Wilde daje radę, trzeba będzie jednak podwyższyć ocenę do 9, ale wolę, żeby "Wyścig" jeszcze trochę poczekał, chociaż wiem, że bardzo mu się śpieszy.
7/10 – Mam na końcu języka film do którego "Out of the Furnace" jest niezwykle podobne, szczególnie w swojej finałowej rozgrywce. Bardziej prawdopodobne, że film z Balem jest zbiorem ogranych chwytów w tematyce zemsty na amerykańskim Południu. Dodajmy bardzo, bardzo rozciągniętym zbiorem przechodzącym do rzeczy dopiero po godzinie seansu.
Jednak warto dać temu filmowi szansę z powodu bardzo dobrego aktorstwa. Christian Bale jest tutaj zmęczony, naturalnie twardy i nieprzerysowany, dobrze oddaje też emocje jakie przeżywa jego bohater. Woody Harrelson z lizakiem w ustach potrafi nadać swojej prawie, że przerysowanej postaci odpowiednio psychopatycznego posmaku, to niesamowite, że ten aktor potrafi być tak samo wiarygodny jako psychopatyczny morderca, niepełnosprawny umysłowo superbohater, dziwaczny gej, czy sympatyczny barman z sąsiedztwa. Dzielnie sekundują im odpowiednio zbuntowany Casey Affleck, odpowiednio twardy Forrest Whitaker, odpowiednio małomówny Sam Shepard, oraz tym razem niewystylizowana Zoe Saldana.
A klimatycznie przygrywa im wszystkim "Release" Pearl Jamu z jednej z moich ulubionych płyt, budujące atmosferę na początku i na końcu filmu.
Wszystko przez tego Redoxa :)
To teraz musisz sobie walnąć "To wspaniałe życie" Franka Capry :)
Taki tytuł roboczy jest przeciekiem ze studia Warner Bros który krąży po internecie. Podobno Snyder go nie cierpi i usilnie szuka nowego.
Proszę czekać…