Batman v Superman: Świt sprawiedliwości 2016

Batman v Superman: Dawn of Justice

Pojedynek Batmana i Supermana schodzi na drugi plan, kiedy ludzkość staje w obliczu niespotykanego, jak dotąd zagrożenia.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 26 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 99 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Ben Affleck
jako Batman
Henry Cavill
jako Clark Kent
Amy Adams
jako Lois Lane
Jesse Eisenberg
jako Lex Luthor
Diane Lane
jako Martha Kent
Laurence Fishburne
jako Perry White
Jeremy Irons
jako Alfred Pennyworth
Holly Hunter
jako Senator Finch
Gal Gadot
jako Diana Prince
Scoot McNairy
jako Wallace Keefe
Callan Mulvey
jako Anatoli Knyazev
Tao Okamoto
jako Mercy Graves

Fabuła

W obawie przed poczynaniami nieposkromionego superbohatera o boskich rysach i zdolnościach, najznamienitszy obywatel Gotham City, a zarazem zaciekły strażnik porządku, staje do walki z otaczanym czcią współczesnym wybawcą Metropolis, podczas gdy świat usiłuje ustalić, jakiego bohatera naprawdę potrzebuje. Wobec konfliktu, który rozgorzał między Batmanem i Supermanem, na horyzoncie szybko pojawia się nowy wróg, stawiając ludzkość w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, z jakim jeszcze nigdy nie musiała się mierzyć. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja, Sci-Fi, Przygodowy
Słowa kluczowe
na podstawie komiksu, superbohater, batman, superman

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2016-04-01 (kino), 2016-03-19 (świat), 2016-08-17 (dvd)
Dystrybutor
Warner Bros.
Wytwórnia
Warner Bros.
DC Entertainment
DC Comics zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Batman vs. Superman (USA) (tytuł roboczy)
Dawn of Justice (USA)
Man of Steel 2 (USA) (tytuł niezdefiniowany)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
151 minut
Budżet
250 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 151 wiadomości

Recenzje

Nietoperz z Gotham kontra Nielegalny Kosmigrant 7
  • 2016-03-30
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Krytycy nie pokochali Batmana i Supermana. Film Zacka Snydera bez skrupułów został zmiażdżony przez dziennikarski walec. W takich sytuacjach zazwyczaj mówi się, że nie jest to najważniejsze. Najważniejsi są zwykli widzowie, bo to właśnie oni chodzą do kina i płacą za bilety. A te, w pierwszy weekend rozchodziły się niczym poznańskie rogale na dzień Świętego Marcina. Oczywiście nic to nie oznacza. O sukcesie zadecydują kolejne tygodnie i tak zwane długie nogi filmu.

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości rozpoczyna się w miejscu, w którym zakończył się Człowiek ze stali. Epicki pojedynek pomiędzy Supermanem, a generałem Zodem odebrał życie setkom ludzi. Wśród nich były także osoby, które znał Bruce Wayne. Okazało się to być dla niego idealną okazją do zawieszenia emerytury i ponownego wskoczenia w strój Mrocznego Rycerza. Pojedynek pomiędzy bogiem, a zwykłym człowiekiem został więc rozpoczęty. A gdzieś w tle, za sznurki pociągał złowrogi i cwany Lex Luthor.

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości to film posiadający masę problemów, z którymi niestety nie radzi sobie Zack Snyder. Przede wszystkim kuleje warstwa scenariuszowa. Dialogi są słabe, momentami nawet i bełkotliwe. W pierwszej części widowiska wyprodukowanego przez Warner Bros. Pictures panuje niesamowity chaos. Akcja skacze z jednego miejsca na drugie. Na ekranie pojawiają się kolejne postacie, a my tak naprawdę nie wiemy dokąd reżyser zmierza. Co chce nam przekazać i jaki jest tego sens. Na szczęście z czasem wszystko zaczyna nabierać sensu i odnosi się wrażenie, że Snyder nie jest to końca pogubiony w tym wszystkim.

Twórca Watchmen – Strażnicy potrafi kręcić świetne sceny rozwałek, marny z niego jednak opowiadacz. Niektóre wątki są za długie, lub też całkowicie zbędne. Wątek Lois Lane, w którą wciela się Amy Adams (kocham miłością najszczerszą) działa na nerwy. Jest jej za dużo. Jej śledztwo mające na celu zdemaskowanie Luthora zajmuje zbyt wiele czasu i jest jednym z prowodyrów chaosu panującego na ekranie.

To jednak nie te elementy filmu wnerwiały mnie najbardziej. Na samym szczycie moich minusów jest postać samego Lexa Luthora. Już przy okazji castingu, wybór Jesse’ego Eisenberga wzbudził wiele kontrowersji. I po miesiącach oczekiwania na premierę okazuje się, że były one uzasadnione. Ten aktor nie nadaje się do tej roli. Gra on Jesse’ego Eisenberga… na kwasie. Rozumiem zamiar twórców, scenarzystów – pokażmy postać nierównoważoną, niech świat zobaczy z jakimś świrem przyszło walczyć Batmanowi i Supermenowi. Zgoda, zróbmy to. Tylko niech to będzie facet, a nie jakiś rozwydrzony bachor z pseudomotywacją. Jego bełkot i głosik wydobywający się z ust sprawiał, że chciałem krzyczeć na całą salę, żeby w końcu się zamknął.

Zarzutów jak widać mam sporo do filmu. Na szczęście jest w nim także trochę dobrego. Przede wszystkim Batman. Mroczny Rycerz jest genialny! W końcu dostajemy postać mściciela z Gotham, którego autentycznie można się bać. Jest twardzielem jakich mało, jest wielki, ma straszny głos i niesamowity kostium. Do tego wreszcie dostajemy obraz Batmana – detektywa. Do czasu jego pojedynku z Supermanem jest to całkiem – jeśli można tak to ująć w widowisku za 250 mln dolarów – kameralny Batman. Korzysta on z pomocy Alfreda, wszystkie potrzebne informacje musi zdobyć sam wykorzystując przy tym swoje gadżety, ale także… urok Bruce’a Wayne’a. Jest to Mroczny Rycerz, którego zawsze chciałem zobaczyć i gdybym miał okazję brać udział w plebiscycie na najlepszego Nietoperza w historii kina, to bez zastanowienia oddałbym swój głos na Bena Afflecka.

Fani komiksów produkowanych przez DC mieli sporo obaw co do Gal Gadot i tego jak poradzi sobie w roli Wonder Woman. I wiecie co? Te obawy były niepotrzebne. Jako Diana Price jest piękna i urocza, jest kobietą której ciężko się oprzeć i problemy z tym ma nawet taki amant jak Bruce Wayne. Jako Wonder Woman jest potężna i dobrze mieć ją po swojej stronie. Na ekranie nie jest jej za dużo, ale jak już się pojawia to ciężko oderwać od niej wzrok. Po takim występie ochota na obejrzenie solowego filmu z jej udziałem wzrosła. Co do Supermana to jest on nadal tym samym, nudnym bohaterem znanym z Człowieka ze stali, nad którym nie ma sensu się rozwodzić. Ten film innymi postaciami stoi!

Przy okazji zwiastunów miałem sporo zarzutów co do efektów specjalnych. Wydawało mi się, że Snyder znowu zaserwuje nam CGI rodem z gier komputerowych. Niektóre ujęcia raziły, jakby były żywcem wyjęte z gier wideo i były zwykłymi cut-scenkami. Na szczęście na dużym ekranie tego nie widać. Rozwałka jest zainscenizowana bardzo dobrze. Wielkie wrażenie robi przede wszystkim scena otwierająca film. Pojedynek Supermana z Zodem, upadające budynki, wielka chmura kurzu, biegnący w jego stronę Bruce Wayne. Są to naprawdę przerażające widoki, a do głowy przychodzi skojarzenia z 11 września. W tym wypadku udało się scenarzystom w bardzo fajny sposób połączyć ten film z Człowiekiem ze stali. A dodatkowo nadać znakomitą motywację Batmanowi.

Nawet postać Doomsdaya – chociaż zbędna – prezentuje się lepiej niż zapowiadały to zwiastuny. W trakcie filmu ewoluuje ona i nabiera komiksowych kształtów. Do tego dochodzi jeszcze jedna znakomita scena koszmaru Bruce’a Wayne’a, w której walczy on z ludźmi Supermana. Są to powolne nawiązania do Justice League. I to jest kolejny niezbyt trafiony przez Warner Bros. Pictures pomysł. Jednym filmem nadgonić Marvela, który swoje uniwersum budował przez wiele lat i stworzył już kilkanaście produkcji.

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości w ostatecznym rozrachunku okazuje się być solidną rozrywką. I tylko w takich aspektach należy ją traktować. Pojedynek Mrocznego Rycerza z Człowiek ze stali miał być epicki i takowy też jest. To on jest prawdziwą ozdobą tej produkcji i to w dużej mierze dla niego warto wybrać się do kina. Tak jak wspomniałem na początku mojego tekstu – wiele tutaj problemów, z którymi Snyder nie potrafił sobie poradzić. Rozumiem zarzuty ludzi, którym ten film się nie podobał. Ja sam jednak należę do tych drugich. Film wzbudził we mnie wiele emocji, nie nudził mnie pomimo swojej długości i sprawił, że po prostu dobrze sie bawiłem.

2 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Denzel Washington był przymierzany do roli Johna Stewarta/Greena Lanterna. zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 9 powiązanych

Komentarze 14

Avatar square 200x200

dharus 2016-08-24 6

Dla mnie rozczarowanie roku. Matko, jak można tak spaprać film o Batmanie? Nie no, można – patrz Batman i Robin z Clooneyem… Burton i Nolan pokazali światu jak powinien wyglądać porządnie zrobiony film o Batmanie, już nie mówiąc o serii gier Arkham, a tutaj… Scenariusz poszarpany jak stare gacie. Clark Kent jako dziennikarz, który nie ma pojęcia jak wygląda bodaj najbogatszy gość w Gotham. Lex, który wnerwia cały film swoim irytującym zachowaniem i czasem piskliwym głosikiem. Lois, która chyba wrzucona została tutaj na siłę. Doomsday, który sporo odbiega wyglądem od oryginału. Sny Batmana to też mi się wydaje na siłę zostały wrzucone. I ten gościu co w szale błyskawic mówi, że jest za wcześnie czy coś, sorry nie przeczytałem wszystkich komiksów z serii aby skumać kto to do jasnej ciasnej był, jakiś kolejny Flash, czy co? Fason filmu starają się utrzymać Affleck i Gadot. Pierwszy jako nietoperek wypada całkiem nieźle, podoba mi się, że jest detektywem, że wreszcie zaczął nie przebierać w środkach – że zabija jak na początku swej przygody, później komiksy zmiękły i tego zaprzestał, a tu proszę, miła odmiana. W stroju wygląda dobrze, pojazdy też są spoko. Trening jaki zaprezentowano w filmie miał pokazać jego jako zwykłego człowieka, bo przecież taki jest. Mało jest takich komiksów gdzie bohaterami są zwykli śmiertelnicy, a nie meta-ludzie pokroju Supermana. On musi trenować by być w formie, by być silny i sprawny, a gościu z S na klacie dostał to w pakiecie z mlekiem matki, czy co tam piją kosmici. Wspaniała Kobieta, jak można przetłumaczyć WW. No nie powiem, brawa dla ludzi z castingu. Gal wygląda zjawiskowo w cywilu jak i w stroju WW. Czekam na solowy film, choć fabularnie bije po oczach Kapitanem Ameryką w minispódniczce, ale mimo to chętnie zobaczę. Film jako taki jest źle dopracowany względem widza. Marvel, robi filmy przystępne dla wszystkich, nie tylko dla komiksowych geeków jak DC. Mam nadzieje, że Justice League coś zmieni w tym trendzie. Ale obawiam się, że tylko na dobrych zwiastunach się skończy. Bo tutaj też każdy zwiastun zachwycał, a wyszła kaszanka. No i słynna scena z Martą na koniec. No kurczątko! Jest tyle imion żeńskich, a matka Bruce’a i przybrana Clarka musiały mieć tak samo na imię. Twórcy papierowych historyjek też byli leniwi? Zacząłem się śmiać po tej scenie, wyszła przekomicznie, a chyba nie o to chodziło… Film też się strasznie dłuży. Produkcje Marvela są i miłe dla oka i zabawne i fabularnie spójne, a tutaj trochę tego, garść tamtego i szczypta jeszcze czegoś. Chcieli zrobić mrocznie, to niech zobaczą jeszcze raz trylogię Nolana. Dodatkowo założenie, że każdy zna od podszewki całą gamę bohaterów DC też jest błędne. Jeszcze nie widziałem Legionu Samobójców, ale fala krytyki mówi sama za siebie. Studio WB robi wszystko za szybko, chcą tak nadgonić Marvela, że z ich produkcji wychodzi pies zmielony razem z budą, a nie ładnie pokrojona jagnięcina. Marvel lata spędził na ekranizowaniu swojego universum, DC aby dobrze wypaść powinni też stopniowo wchodzić na rynek. Nie można wrzucać wszystkiego na raz w jednym filmie bo robi się z tego niezły chaos. Zanim powstał pierwszy film o Avengersach mieliśmy już okazje widzieć inne filmy solowe, a tutaj – sruuuu wszystko do jednego wora i na dodatek w załącznikach do e-maila itd. itp…
Generalnie dłużyzna, słabizna i ziew. Ostatnie minuty chyba nakręcono by obudzić śpiących w kinie, czy oglądających w domu na dvd…

monikawawa 2016-07-03 4

o matko skąd te wysokie noty. film rozkręca się w ślimaczym tempie. w drugiej godzinie dopiero zaczyna się coś dziać. nie polecam. długi i słaby.

Animek84 2016-08-31 7

Na początku szedłem z przekonaniem, iż wyjdę po 40 min na całe szczęście jest lepiej niż pierwsza nudziarska część. I poza ssącym niemiłosiernie Eisenbergiem w roli Luthora to całkiem przyjemny film na podstawie komiksów. Czekam na solowy film o Batku (Ben wymiatał!) i Wonder Woman, nie czekam na film o: Flashu, Cyborgu i podwodnym Drogo. I muszę w końcu zobaczyć wersje reżyserską.

ferhin2 2016-08-15 5

ekstremalnie słaby film o superbohaterach.
właściwie nie ma dobrych stron.

Asmodeusz 2016-06-27 5

Po Człowieku ze stali spodziewałem się czegoś na tą miarę niestety nijak się to ma do samodzielnych filmów supermana czy batmana, a na dokładkę nuda i ten dręczący widza pseudo luthor

Współtworzą