Na animacjach specjalnie się jakoś nie znam, ale ta mi się wyjątkowo podobała. Historyjka trzyma się kupy, oprawa plastyczna też niczego sobie, ta gra światłem i kolorami… naprawdę fajnie to wyszło. Na pewno jedna z ciekawszych pozycji animowanych ostatnich lat.
7/10
5/10 – Materiał na film nadawał się bardziej na nakręcenie jakiegoś dokumentu, ale fabularnie wyszło o dziwo nie najgorzej. Dużo absurdalności i czarnego humoru, ale trochę wtórnie podany. Napisy końcowe, wyjaśniające co w filmie było niezgodne z faktami to niewypał, prysł czar, nad którym obraz pracował.
7/10 – Zanussi po raz kolejny podejmuje temat śmierci. Tym razem jest to coś w rodzaju wyzwolenia, uzyskania wolności od otaczającej szarej rzeczywistości. Przy tym reżyser stawia pełno pytań – czy istnieje coś takiego jak zaufanie? Miłość ponad wszystko? Jednak gdzieś tak w połowie filmu zacząłem zastanawiać się jaki był zamysł Zanussiego, do czego chce sprowadzić film. Świetna rola ś.p. Zapasiewicza. Bardzo charyzmatyczny aktor z niego był…
9/10 – Spike uderza po raz kolejny. Tym razem do upalnego miasteczka wrzuca grupkę wściekłych murzynów, makaroniarzy i Koreańczyków. Masa znakomitych dialogów, coś jakby połączenie absurdów Smitha i rażącego realizmu Jarmuscha. I zakończenie, które spokojnie można porównać do "Easy Ridera". Tylko niestety napisy końcowe, te cytaty Malcolma i Kinga to był prawdziwy nóż w serce. Ale jestem w stanie to wybaczyć.
Najlepszy film Spike’a? Zdecydowanie! Najlepszy!
Wyjątkowy… – Pokażcie mi drugi taki film z tak niezwykłym klimatem, który liczy pół wieku i w ogóle się nie postarzał. Dzieło Hitcha trzyma się nieźle. "Skurczybyk" pięćdzisiątke niedługo skończy, a wciąż zaskakuje, szokuje i trzyma w pełnym napięciu. Masa genialnych scen, można powiedzieć prekursorów, wciąż intryguje i całkowicie przykuwa uwagę widza. A sam dom Normana przyprawia o gęsią skórkę. Można by dalej pociągnąć wątek z policjantem, bo był naprawdę bardzo klimatyczny. Myślę, że spokojnie by się zmieścił w 10 najlepszych filmach, jakie dotychczas obejrzałem… Kolejna bardzo udana powtórka.
Bezapelacyjnie 10/10
5/10 – Jako bajeczka sprawdza się świetnie, gorzej jako biografia. O pani Dandridge dowiedziałem się jedynie, że była nominowana do Oscara jako pierwsza murzynka i że była alkoholiczką pod koniec swojego, dość krótkiego życia. Naprawdę bardzo chaotycznie przeprowadzona historia życia gwiazdy. Dużo ubytków, zakolorowanych błyszczącym lukrem. Ale całkiem to strawne… jak na produkcję telewizyjną.
2/10 – Szczególnie nieudolna komedia, czerpiąca garściami to co sprawdzone w tym gatunku. Mało to śmieszne, może dlatego, że zostały tu wplątane wątki dramatyczne, które w ogóle się nie sprawdziły. Liczę chociaż na to, że serial będzie lepszy, może się kiedyś za niego wezmę.
5/10 – Bardzo sobie cenię Lumeta za bardzo dobrego "Serpico" czy nowe "Nim diabeł się dowie…", a o "12 gniewnych" nie wspominając. To co Sidney zrobił z tym obrazem jest nie do przyjęcia. Dobrze zapowiadający się wątek kryminalny przemienił w łzawy i sentymentalny melodramacik, a samo zakończenie to kpina w żywe oczy. Mam tylko nadzieję, że Lumet więcej takich spartaczonych filmów w swojej filmografii nie ma.
5/10 – Bardzo ładny, ale tylko ze strony tej wizualnej – kostiumy, świetne plenery, bogata scenografia naprawdę robiły wrażenie. Szkoda tylko, że z wartością merytoryczną jest dużo gorzej. Film o wiele za krótki, spokojnie reżyser mógł poprowadzić go dalej, uzyskując pełniejszy efekt. Jak zawsze piękna i błyszcząca Scarlett.
8/10 – Początek bardzo altmanowski – przez pierwsze pół godziny (albo nawet i dłużej) poznajemy zwyczaje panujące w niewielkim miasteczku, jej mieszkańców, ich osobowości, gdzie mieszkają, jakie więzi łączą ich itd. Potem jest tylko lepiej – intryga zainicjowana przez Kamilę trzyma się kupy i niesie za sobą masę ciekawych elementów. Nby wszystko przedstawione w lekkiej, komediowej formie, a na finale człowiek czuję się jakby oglądał nie wiadomo jaki skomplikowany dramat. Cały magia Altmana. Drugi najlepszy jego film?
Proszę czekać…