Anthony Perkins wciela się w rolę chorego umysłowo Normana Batesa, którego stare, ponure domostwo i stojący obok motel na pewno nie nadają się do spędzenia spokojnego wieczoru. Doświadcza tego na własnej skórze niefortunna podróżniczka Marion Crane (Janet Leigh), której wyprawę kończy słynna, mrożąca krew w żyłach scena pod prysznicem. Kiedy śladem zaginionej podążają najpierw prywatny detektyw (Martin Balsam), a potem jej siostra (Vera Miles), groza i suspens wzrastają, aż wreszcie kulminują w przerażającej scenie ujawnienia tajemniczego zabójcy. opis dystrybutora
Uważam osobiście, że to jest najlepszy film Alfreda Hitchcocka. Scena, gdy bohaterka grana przez Janet Leigh bierze prysznic przeszła już na zawsze do annałów światowej kinematografii. Aktorstwo Anthony’ego Perkinsa, wyżej wymienionej przeze mnie kobiety i Martina Balsama (który oczywiście znany jest z "12 gniewnych ludzi") jest kapitalne i podziwiałem je z opadniętą szczęką przez cały film. Tak mistrzowsko poprowadzonej intrygi, tak wytwornie urządzonych pensjonatów, a zarazem idealnie dobranej muzyki próżno szukać w dzisiejszych produkcjach. Sam Hitchcock daje mi powody, żebym uwielbiał kino. Naprawdę, wielka szkoda iż nie dostał ani jednego Oscara, bo zdecydowanie sobie na to zasłużył. Co tu dużo mówić, jak ktoś gustuje w horrorach czy innych dreszczowcach, to oglądając "Psychozę" będzie się czuł, jak u siebie. Wykwintne danie niczym z pięciogwiazdkowej restauracji. Jedynie, do czego mógłbym się przyczepić, to otwarte oczy po zamordowaniu Marion Crane pod prysznicem – w prawdziwym życiu każdy ma zamknięte oczy w stanie śmierci. Ale to tylko mała pierdółka, bo każdy powinien to dzieło sztuki obejrzeć. 9/10
Pozostałe
Wyjątkowy… – Pokażcie mi drugi taki film z tak niezwykłym klimatem, który liczy pół wieku i w ogóle się nie postarzał. Dzieło Hitcha trzyma się nieźle. "Skurczybyk" pięćdzisiątke niedługo skończy, a wciąż zaskakuje, szokuje i trzyma w pełnym napięciu. Masa genialnych scen, można powiedzieć prekursorów, wciąż intryguje i całkowicie przykuwa uwagę widza. A sam dom Normana przyprawia o gęsią skórkę. Można by dalej pociągnąć wątek z policjantem, bo był naprawdę bardzo klimatyczny. Myślę, że spokojnie by się zmieścił w 10 najlepszych filmach, jakie dotychczas obejrzałem… Kolejna bardzo udana powtórka.
Bezapelacyjnie 10/10