Cudo! – (wersja reżyserska)
Jakieś Spidermany czy Batmany odpadają w przedbiegach. Snyder stworzył obraz niejednoznaczny, z podwójnym dnem. Wyraziście rozrysowane aspekty psychologiczne bohaterów plus do tego wspaniale oddany klimat lat 80, ciągłego napięcia i "duchoty" społecznej, obrazując wymieranie wzorców tkanki społecznej. Cała opowieść wydaje się dość spójna i wypełniona po brzegi emocjami. Wizualnie piękny, te wszystkie efekty, ciekawe kostiumy czy też świetnie wpasowana w tło muzyka (nie zabrakło tu Dylana, Simona & Garfunkela).
Bezapelacyjnie najlepiej oddana adaptacja komiksu tej dekady, a kto wie może i nawet w historii komiksu?
+7/10
Wcześniej nie słyszałem o powstaniu tego filmu. Dzięki za informacje :)
Nie rozumiem co takiego niezwykłego jest w tym zwiastunie… Pachnie mi to kolejnym zwykłym produkcyjniakiem, tworzonym by zapełnić miejsce w box officie.
Skoro tak zachwalacie to i może ja się skuszę… w przyszłości.
Doczekaliśmy się w końcu osobnej zakładki na wiadomości prywatne :) I nawet fajnie to wygląda, a na pewno lepiej aniżeli na filmwebie (w ogóle brak tam skrzynki nadawczej…).
2005? :) Chyba o dziesięć lat wcześniej :)
Oglądanie wspaniałej Marion Cotillard jako Edith to prawdziwa uczta dla oczu! Sam film także trzyma dość wysoki poziom.
Tak, jeszcze nie raz powrócę do filmu McDonagha. Absurd zmieszany z typowym czarnym humorem to lubię :) Poza tym ta niosąca muzyka, te plenery, świetne, wyraziste zdjęcia… Po prostu cudeńko! Także ósemeczka :)
No elegancko :) Znajdź jeszcze jakieś wiarygodne źródło podpierające to co piszesz i dodaj jako opis przy filmie :)
7/10 – Naprawdę przyzwoita biografia. Trochę zamętu wprowadziły te początkowe podpisy, mówiące gdzie została umiejscowiona akcja i w którym roku. Całość przyrządzono w lekki sposób – historia tancerki zaciekawia widza już od pierwszych scen. Być może momentami filmowi brakowało własnego charakteru (ciągła gadanina o "sztuce"), ale na szczęście charyzmatyczna odtwórczyni Isadory (słusznie uhonorowana Złotą Palmą w Cannes Vanessa Redgrave) zapełniała wdziękiem cały ekran. Ładne wstawki z różnymi pozami, tańcami, wygibasami pani Ducan. Charakteryzacja niestety kuleje – praktycznie przez całe dwie godziny filmu wygląd głównej bohaterki w ogóle nie zmienia się (może to taki drugi Benjamin Button? :)
Proszę czekać…