Co do przynudzania to tak to już jest, że filmy uznawane za największe dzieła potrafią przynudzać, choćby "2001: Odyseja kosmiczna", ale do tych filmów po prostu trzeba podejść z odpowiednim podejściem, np nie włączać ich po ciężkim dniu pracy na odstresowanie się, będąc już bardzo zmęczonym, wtedy bezproblemowo po około 30 minut powieki zaczną się zamykać i nagle obudzimy się w połowie lub pod koniec filmu…
Arcydzieło współczesnego kina. – Zebrano bardzo dobrą ekipę, która potrzebowała reżysera z wizją i takim jest Andrew Dominik. Wydaje mi się, że lepiej tego filmu się zrobić nie dało. Na każdym kroku jesteśmy zaskakiwani czymś niezwykłym w oprawie technicznej. Bardzo ładne krajobrazy, dopełniające westernowy klimat. Po tym filmie i "3:10 do Yumy" zapaliła się u mnie nadzieja, że western jako gatunek jednak nie umarł, wystarczy chęci aby go wskrzesić. Przepiękne zdjęcia, choćby Jesse James na tle nadjeżdżającego pociągu, genialne operowanie światłem! Aktorstwo z najwyżej półki: bardzo dobrze zapowiadający się Casey Affleck i dobrze znany wszystkim Brad Pitt, tutaj w bardzo wysokiej formie. Sama fabuła, z tego co czytałem trochę biografii Jesse’ego Jamesa, dość wiernie odwzorowuje niektóre fakty z jego życia, no i do tego niebanalne przesłanie. Jedna z najciekawszych pozycji 2007 roku, słusznie przyznano dwie nominację do Oscara, choć można by dać i za reżyserię.
Ocena: 9/10 (zastanawiam się nad dziesiątką, ale o tym zdecyduje po drugim obejrzeniu)
Książkę "Ja, Robot" Isaaca posiadam, ale po angielsku. Podejrzewam, że na internecie bez problemu można znaleźć tą książkę (ot choćby …, ale nie wiem czy po polsku).
Tak ogólnie mówiąc przed komisją trzeba pokazać, że wiemy o co chodzi, że nie mówimy z pamięci (czyli, że nie kupiliśmy pracy, tylko sami pisaliśmy). Jeżeli powiesz dobrze merytorycznie, zmieścisz się w czasie, mowa będzie w miarę interesująca i dobrze wyciągnięte wnioski to dostaniesz dużo punktów (ilość w dużej mierzę zależy także od odpowiedzi przed komisją).
Gdy ja zdawałem (rok temu) wybrałem temat o adaptacjach filmowych (tak ogólnikowo): "Czas Apokalipsy: Powrót", "Romeo i Julia" (1996) i "Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia". Czas mniej więcej rozłożyłem sobie po równo na każde z dzieł. W mojej pracy skupiałem się na zależności przeniesienia w czasie do wiernych adaptacji, że oba przypadki są świetne dla widza i w pełni odwzorowują pierwowzór. Osobiście pracy nigdy nie napisałem, dzięki czemu uniknąłem uczenia się tego na pamięć. Zebrałem sobie materiały (około 12 stron), które przeczytałem kilka razy. Filmy obejrzałem na dzień/dwa przed egzaminem. Wstęp improwizowałem, po prostu ogólnikowo wszedłem w zagadnienie. Temat, który omawiałem był dla tak bliski, że mówiłem go z łatwością. Nie wiem jak będzie w twoim przypadku, ale u mnie się siedziało przed dwoma osobami z komisji. A więc po prostu trzymałem kontakt wzrokowy z nimi, żeby ładnie wyglądało. Ważną rzeczą, jest to co podajesz w literaturze podmiotu i przedmiotu po prostu dobrze umieć, jeżeli komisja nie jest chamska to o szczególiki, które można zapomnieć, nie zapyta, ale trzeba pokazać, że przyswoiło się dany materiał, co wyjdzie w rozmowie. Były przypadki (w mojej szkole), że egzaminator pytał się o to, gdzie dana osoba się myliła :) Myślę, że dobrą radą jest przed egzaminem nie w dawać się w kontakt z innymi, niektórzy potrafią być tak zestresowani, że jednocześnie przerzucą na ciebie swój stres, a swój podwoją, bo w rozmowie uświadomią sobie "że nic nie pamiętają, z tego co się dziobali…". Zdobyłem kilkanaście punktów, które w zupełności mi wystarczały, nie przejmowałem się tym, nie martwiłbym się nawet gdyby dostał 6 pkt, bo chodziło o to "aby zdać", bo ustny polski do niczego raczej później nie jest przydatny.
pozdrawiam
Ani na gwiazdkę tego roku ani przyszłego. Premiera będzie 9 maja 2009 roku.
"Borata" nakręcił w ten sam sposób i film okazał się wielki. Mam nadzieję, że "Bruno" będzie na równie wysokim poziomie.
Obejrzyjcie sobie przedsmak tego co będzie w "Brunie" – http://www.youtube.com/watch?v=9kHk4RFAROg Ta jego intonacja wypowiadając słowa "How cool is Jesus", piękne :)
Doskonale pasuje do tej kategorii, coś nie tak?
Genialny w swojej prostocie :) Wciągający, daje trochę do myślenia, scenariusz wyśmienity.
Jak dla mnie żadna nie powinna być ekranizowana. Gra to gra, a film to film, to zupełnie inne światy. Jeszcze dyskutujecie na temat GTA, że co? I jak to miałoby by wyglądać, a przede wszystkim jaki sens? Jest to gra, w której samemu się steruje kolesiem i wykonuje się po kolei misje. Jeżeliby już ekranizowali, np GTA SA, to powstałby zwyczajny gangsterniak w czarnych klimatach, ale takie coś można zrobić i powstaje trochę tego bez szyldu GTA.
Jeżeli już "ekranizacja" to w stylu "Hitmana", gdzie do filmu wzięta jest postać, kilka motywów i wychodzi świetny film, a np z GTA co można wziąć? … nic, no właśnie, więc sensu nie ma. Podobnie z Diablo, kolejny bezsens.
Świat filmowy się już tak zapędził, że doszło do absurdu ekranizowania The Sims i planszowego Monopolu! I to właśnie przez to, że zaczął się nurt na ekranizowanie gier, dochodzi do tego, że jak już nie ma na co wziąć praw do sfilmowania to wymyślają takie coś.
Oczywiście są wyjątki, gdzie film jest godny gry, chociażby "Mortal Kombat", ale to tylko nieliczne przypadki…
Przezabawna komedia :-))) – Tylko Jim Carrey ze swoją genialną mimiką twarzy mógł zagrać Lloyda, do tego świetny Jeff Daniels. Cały film jest nakręcany masą gagów, z większości można popłakać się ze śmiechu, choćby z tych: "Bądź tu o 2:15 po męską miłość",
"Według mapy przejechaliśmy tylko 10 cm" (podwójnie dobry gag dla studenta geodezji) i te mówienie o ich zawodowstwie ("śledzili nas od dawna" – gazownik), a do tego mocne zakończenie, idealne dla tego filmu. Dzisiaj widziałem ten film bodajże po raz trzeci i ciągle robi bardzo dobre wrażenie.
Ocena: 10/10, bo to już klasyka, a dwa tak śmiesznych filmów dużo nie jest.
W Heliosie także poszły w górę. +1 zł ulgowe i +2 zł normalny. Teraz ceny są takie:
Poniedziałek-Piątek: 15 i 17 zł.
Sobota-Niedziela: 16 i 19 zł.
Ceny co raz to wyższe, a do tego reklam (nie zwiastunów) co raz więcej.
Aczkolwiek te ceny rekompensuje trochę oferta biletu miesięcznego (30 zł, dowolny jeden seans w każdy poniedziałek miesiąca, jak miesiąc ma pięć poniedziałków to jeszcze lepsza promocja :) i bilet za 13 zł do 13.30 od poniedziałku do piątku. Również wprowadzili seanse 3D, co prawda po 23 zł ulgowo, ale warto ze względu na wrażenia.
A tak ogólni jeśli chodzi o Heliosa w Olsztynie to wszystko jest na najwyższym poziomie. Jedyna wada, to ograniczony repertuar, nie zawsze jest to, na co czekam, ale właśnie rozbudowują Centrum handlowe Alfa, a co za tym idzie dorabiają 3 nowe sale kinowe, razem będzie 8 i wtedy już repertuar powinien się znacznie poszerzyć, do takiego jaki jest we Wrocławiu (gdzie jest 9 sal), wtedy już by mi nic do szczęścia chyba nie brakowało…
Proszę czekać…