… albo Barney idący do łóżka z babką, już nie mają co wymyślić.
Pierwszy odcinek nawet ok, ale drugi i trzeci gorsze.
Fantastyczny i bardzo przydatny news. Dzięki za przypomnienie o serialach, bo przez wakacje zapomniałam co oglądałam.
Ja też po pierwszym obejrzeniu mówiłam podobnie, ale przy drugim podejściu doszłam do wniosku, że jednak się pomyliłam. Film jest genialny. Daleko mu do nieporozumienia.
Dla mnie to bez sensu. Aktor to aktor, jego zadaniem jest udawanie, granie pewnych reakcji. Po co prawdziwy seks? W takim momencie przestaje to być dla mnie sztuką. Oczywiście, że widzowie pójdą. W końcu Von Trier "szokuje"…
Oglądając 9 odcinek Suits przypomniał mi się ten genialny szlagier.
http://www.youtube.com/watch?v=A_sY2rjxq6M
"Burn baby burn!"