RECENZJA: Inferno 1

Ron Howard nie wyciągnął lekcji z poprzednich ekranizacji powieści Dana Browna. Powiela te same błędy. Sprawia, że tajemnice, które fascynują na kartach książki, wypadają nieco naiwnie na ekranie, ocierając się o śmieszność. Łamigłówki przytłaczają bohaterów tak, że stają się tylko pionkami na drodze do celu. Inferno nie unika naiwnego podejścia, daje kiepskie dialogi i przeciętną grę aktorką, ale wciąż sprawdza się jako kino rozrywkowe z wartką akcją i ładnymi zdjęciami.

Robert Langdon (Tom Hanks), znany ze swojego zamiłowania do historycznych łamigłówek, musi się zmierzyć w wizją piekła Dantego. Z zanikami pamięci trafia do szpitala, gdzie próbuje zrekonstruować przebieg wydarzeń sprzed ostatnich kilku godzin. Nie zyskuje dużo czasu, ponieważ kilku osobom zależy na jego śmierci. W ucieczce pomaga mu lekarka Sienna (Felicity Jones). Dość szybko stają się kompanami, którzy stawią czoła pościgowi i szaleńcowi przepowiadającemu zagładę ludzkości. Zegar tyka, profesor biega po muzeach, wygłaszając encyklopedyczne tyrady (Sienna nie ustępuje mu w tej przypadłości!), a dobrzy i źli bohaterowie depczą po jego śladach. Od szybkiego rozwiązania zagadki zależy los połowy ludzkości.

Inferno pełne jest symboliki. Bohaterowie krążą wokół Dantego i sztuki średniowiecznej, przybliżając widzom losy autora i jego nieszczęśliwej miłości. Langdon odnajdzie siebie jako lustrzane odbicie pisarza, który schodzi do piekieł, aby dowiedzieć się czegoś o sobie i uczuciu, które bezpowrotnie utracił. Pojawia się dawna miłość i wspomnienie trudnych młodzieńczych wyborów. W opowieść wplata się nieco nostalgii i tęsknoty. Profesor przestaje być mechanicznym robotem z ogromną wiedzą, a staje się człowiekiem z ludzkimi słabościami. A głównym problemem Langdona w tym filmie jest pamięć. A konkretnie jej brak i ułuda kreowanej rzeczywistości na podstawie skrawków wspomnień.

Do tego pojawia się szaleniec, który głosi zagładę ludzkości przez przeludnienie, a sam mianuje się wybawcą, który przyspieszy selekcję naturalną. Bertrand Zobrist (Ben Foster) z przekonaniem wykłada swoje argumenty tak, że trudno nie przyznać mu racji. Jego rozumowanie jest przejrzyste, pozbawione chaosu i, choć wciąż naiwne, wydaje się bardziej interesujące niż krystaliczna postawa Langdona. Dzięki temu to on wydaje się najbardziej interesującym bohaterem Inferno.

Ron Howard dobrze wykorzystuje elementy thrillera. Buduje napięcie, wprowadza zwrot akcji, ale mimo wszystko jest dość przewidywalny w swoich działaniach. Dobitna ilustracja muzyczna Hansa Zimmera tylko podkreśla temperaturę sceny, stając się pompatycznym przewodnikiem po nastrojach bohaterów. Biorąc pod uwagę umowność przedstawionego świata, jednowymiarowych bohaterów i luki logiczne, Inferno wciąż spełnia się jako kino lekkie, które po prostu dobrze się ogląda.

Moja ocena: 5/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 7

MARTIN007 2016-10-14

PO TAKIEJ RECENZJI I OCENIE TO NIE WARTO IŚĆ DO KINA.DAN BROWN WŁAŚNIE TAKIE KSIĄŻKI PISZE LEKIE W ODBIORZE WIĘC FILMY TAK TEŻ WYPADAJĄ.FAKT ,ŻE HOWARD POWINIEN BARDZIEJ PRZYŁOŻYĆ SIĘ BO MATERIAŁ MIAŁ DOBRY.KSIĄŻKA Z TEJ SERII JEST "NAJSŁABSZA" ALE EKRANIZACJA FILMU MOŻE OKAZAĆ SIĘ NAJLEPSZA?.WIĘC KINO ODWIEDZĘ I ZADOWOLONY WYJDĘ JAK BĘDZIE MIĘDZY 6 A 7.

Rafał MARTIN007 2016-10-15

@MARTIN007 Tylko po co ten caps lock, moje oczy prawie mi je wypaliło.

Kasia 2016-10-14

Gooosik możesz napisać na ile oceniłaś poprzednie części.

Małgorzata Czop Elizabeth_Linton 2016-10-14

@Elizabeth_Linton Kod da Vinci na 5 i Anioły i Demony tez 5

Kasia Gooosik 2016-10-14

@Gooosik Dzięki.

rafalll 2016-10-14

Nie oglądałem tego filmu ale z tego co czytam z recenzji inferno wygląda naprawdę ciekawie, dodałem do listy filmów do obejrzenia !

Bluejohn_26 rafalll 2016-10-14

@rafalll Serio? Ja odniosłem wręcz odwrotne wrażenie. Maksymalnie spłycona, naiwna papka na miarę poprzedników. Niestety czegoś podobnego spodziewam się po produkowanej przez Howarda Mrocznej Wieży

Proszę czekać…