Niezłe, chociaż fabuła za bardzo poplątana. Na Claviera i Reno zawsze będę patrzyła pozytywnie, nawet jak będą grali w szajsie. Tego filmu do tej grupy nie zaliczam, ale w latach 90. panowie w duecie pokazali się w lepszych produkcjach (nie tylko "Goście, goście", ale też olana w Polsce "Operacja Corned Beef").
Urocze to było. Dialogi sztos. Film, w którym Gerard Depardieu jeszcze ma komediowy urok. Aktualnie nie podoba mi się ani komediowo, ani dramatycznie. Coś się skończyło. Szkoda.
Film jest dobry. Nie rozumiem co niektórych tutaj narzekań. Niestety spodziewałem się czegoś więcej, Abrams poszedł trochę po łebkach, za słabo ze scenariuszem, ale daje radę. Na pewno lepszy o niebo od tych wszystkich Avengersów i Transformersów.
Zdecydowanie najlepsze były pierwsze kawałki. Im dalej tym gorzej, Number one to "Out of Space" Później zaczeli kombinować i wyszło jak wyszło,
Zastanawiające jest to, jaka jest naprawdę wartość i znaczenie tego dokumentu realizowanego poprzez pryzmat jednostki.
Za ostatnimi produkcjami prowadzonymi przez Denisa Villeneuve’a nie przepadam, a chodzi tu oczywiście o nowe Diuny. W tym przypadku również nie spodziewam się czegoś wielkiego, a nawet dobrego. Poza tym już mnie nie ciągnie do Bonda. Nawet nie specjalnie jestem ciekaw, kto zagra główną rolę.
Szczerze mówiąc, jest to chyba NAJGORSZY z możliwych wyborów. Czuję, ze dostaniemy kolejny bondowski snuj w stylu mendesowych Bondów, jak "Skyfall" czy "Spectre".
Marudzicie, a film przyzwoity, aktorstwo nie jest może powalające, ale na pewno nie na poziomie koła gospodyń wiejskich (przy okazji co gospodynie wiejskie mają wspólnego z aktorstwem!?). W pewnym momencie nawet wciąga. Chłopaczek zagrał dość przekonująco. Taylor Schilling nieźle. Zgadzam się z GifManem, że są momenty, w których można się lekko "pobać". Polecam w wolnej chwili.
W końcu i ja wczoraj obejrzałem. Trochę późno, ale zawsze. Scorsese pokazał kolejny raz swoje mistrzostwo w prowadzeniu historii, aktorów, ich doborze (patrz Leo, ale nie tylko), tworzeniu klimatu i w wielu innych elementach. Ten film od samego początku ma taki ponury klimat, że wciąga momentalnie widza. Co do zakończenia i rozwiązania zagadki agenta nie byłbym taki pewny i przekonany. Wbrew temu, co niektórzy tutaj pisali, ja uważam, że zakończenie wcale nie jest jasne i pozostawia możliwość innej interpretacji.
Olać dziadostwo pod nazwą Netflix. Faktycznie, tyle pierdzielą o wolności artystycznej, a tym czasem większość to marne produkcje. To są po prostu dranie, które za nic mają wszystkich. Społeczność powinna ich olać, może by dotarło, no ale wiem, że się tak nie stanie.
Proszę czekać…