Odcinek, w którym widzowi zwisa i powiewa, kto jest mordercą, bo robi się tak telenowelowo (to nie kochanek, to nie morderca, to nie szantażysta, to… brat 😏). Zakończenie, przyznaję, zaskoczyło mnie (ach ta Dakota…).
Efekty specjalne na niskim poziomie. Bardziej męczy, nudzi i brzydzi niż straszy. Cały czas zastanawiałam się ile jeszcze czeka mnie scen, w których do ust głównej bohaterki coś trafia – robale, pięść staruszki, ślina staruszki, wymiociny trupa. A rozwiązanie proste jak budowa cepa…
Doskonałe trio w opowieści o tym, że karma wraca. Piękna muzyka Zbigniewa Górnego, świetni aktorzy także w rolach drugoplanowych – w pamięci zapadła mi zwłaszcza Grażyna Trela. Zakończenie mówiące, że zbrodnia nie popłaca, bo sprawiedliwość i tak cię dopadnie… ale czy tym razem słusznie?
Nie jest źle, ale szału nie ma. Ludzie uciekają, Alieny ich ścigają, Predatorzy pałętają się gdzieś po drodze, a Bishop przynudza…
Przedostatni odcinek i nadal mam mętlik w głowie – kto jest odpowiedzialny za śmierć Merritt? "Im bardziej coś jest oczywiste, tym mniej jest to prawdopodobne…"
Ależ mnie drażni to intro a’la Bollywood… Zaczynam się zastanawiać, dlaczego do tej pory nie było ani jednej sceny z przesłuchania Greer? BTW Kanapki z miodem i musztardą? WTF
Atmosfera trochę się zagęszcza. Każdy na każdego patrzy wilkiem. Postać wykreowana przez Eve Hewson najbardziej przykuwa uwagę. Zaczynam jej kibicować, żeby jak najszybciej udało jej się opuścić to zakłamane towarzystwo.
Eh, bogacze i ich "problemy". Tonie przyjaciółka rodziny, a prawie wszyscy mają to gdzieś. Ważniejsze pozbycie się ostryg, ważniejszy podeptany trawnik, ważniejsza umowa o poufności i inne tego typu głupoty. Jedyna postać, po której widać, póki co jakiekolwiek uczucia, to Amelia. BTW Dakota Fanning wyrosła na ciekawą aktorkę.
Jeden z lepszych filmów Burtona. Wracam po latach z sentymentem.
Film spełnił swoją rolę. Ma klimat i gagi jedynki. Ubawiłam się, nie nudziłam, wątków dużo jednak nie przeszkadzały w całości. Mroku, groteski typowej dla Burtona pod dostatkiem. Świetne efekty praktyczne, aż miło się oglądało wiedząc, że to wszystko to nie CGI. Polecam fanom jedynki, ale i nie tylko.
Proszę czekać…