Dwóch uczniów szkoły średniej, zapalonych miłośników komputerów, postanawia przy użyciu specjalnego oprogramowania stworzyć idealną syntetyczną dziewczynę, aby zrekompensować swoje niepowodzenia i zaimponować klasie. Rezultat przekracza ich najśmielsze oczekiwania - super sexy dziewczyna posiada również magiczną moc, której użycza im dla pokonania przeciwników. Anonimowy
7/10 – John Hughes tym razem bez większej refleksji za to z nieskrępowaną wyobraźnią i czystą rozrywką. Ciekawy flirt mistrza młodzieżowego kina z fantastyką, absurdalny wyjściowy pomysł prowokuje jeszcze bardziej absurdalne sytuacje. Niestety nie zawsze film trzyma równy poziom np wątek z gangiem motocyklowym to dla mnie kompletne nieporozumienie.
Chociaż nie ulega wątpliwości, że to najsłabszy młodzieżowy film Hughesa, "Dziewczyna z komputera" broni się klimatem lat 80-tych, całkiem niezłą grą aktorów (nawet Kelly LeBrock jest solidna, ale i tak show kradnie Bill Paxton) oraz Dannym Elfmanem śpiewającym Weird Science.
Pozostałe
Lata 80-te w pełni. Na drugim planie głupkowata rola Roberta Downeya Jra (kto by pomyślał, że tak się facet rozwinie). Szkoda, że aktorzy grający dwóch głównych bohaterów tak się rozmyli.