Debiut reżyserski dwudziestopięcioletniego wówczas George'a Lucasa. W odległej przyszłości ludzie są zuniformizowani, sprowadzeni do roli robotów i poddani ścisłej kontroli. Wszelkie przejawy niezdyscyplinowania tępi się bezlitośnie. W świecie, gdzie nie wolno mieć imion, dwoje ludzi usiłuje pokochać się zakazaną miłością... Anonimowy
4/10 – Ten film broni się właściwie tylko swoim świetnym, sterylnym klimatem. Całkowita biel, identycznie ubrani ludzie, pełno maszyn i komputerów, zero emocji itp. Fabuła koncentruje się na tym, że główny bohater buntuje się i chce uciec z tego świata. Niby nic odkrywczego, nic nadzwyczajnego, ale miało to swój potencjał.
Miało, ale zostało zmarnowane przez pseudonaukowy bełkot, przewidywalność akcji, brak charyzmy u każdej z postaci (w sumie tak miało być, ale przez to nie da się zaangażować w oglądanie) – wszystko to powoduje, że "THX 1138" jest po prostu nudny. Za to zmarnowanie potencjału należy chyba winić Lucasa, bo punkt wyjściowy filmu dawał naprawdę spore nadzieje na dobry seans.
Całokształt daje wrażenie jakby miał powstać film w założeniu ponadczasowy, ale niestety nic nie poszło tak jak powinno pójść.
Pozostałe
Opinia, 7/10. – Zacznę może trochę głupio, ale za dużo w tym filmie cyferek, numerków i w ogóle liczb. Wiem czemu tak jest i jaki to ma sens, ale nie wyszło to szczególnie dobrze. Dialogi przez to są totalnie bez sensu, taki techniczny bełkot, który nic nie wnosi, bo nic nie znaczy. Film generalnie dopiero gdzieś od połowy jest ciekawy, kiedy zaczyna się coś dziać. Wcześniej jest po prostu przedstawianie świata – fakt dość ciekawa wizja (co prawda się z nią nie zgadzam, ale po to powstał film, żebym ja się mógł nie zgodzić:-p) jednak jest to jakieś takie przy nudnawe.
Co w filmie jest dobre to gra aktorska i w pewnym sensie scenografia. Dla mnie 7/10.
W ogóle tak poza wszystkim, to ten film i tu w pewnym sensie SPOILER, jest prawie taki sam jak seksmisja, tylko nie ma tyle kobiet:-p Jestem ciekaw czy nasi się inspirowali THXem tworząc seksmisję.