Katyń 6.6

Akcja Post mortem rozgrywa się po wojnie. Matka, żona i córka polskiego oficera czekają na jego powrót z obozu. Zaniepokojone jego przedłużającą się nieobecnością postanawiają rozpocząć poszukiwania.

Recenzje

Post Mortem 4

Możliwe spoilery "Zbrodnia katyńska - w Polsce określenie równoznaczne ze słowem Katyń i las katyński - masowe wymordowanie na mocy decyzji Biura Politycznego KC WKP (b) z 5 marca 1940 r. przez NKWD na wiosnę tego roku przetrzymywanych w obozach na terytorium ZSRR prawie 19 000 jeńców wojennych - polskich oficerów - w dużej części pochodzących z rezerwy". (źródło: Wikipedia)

...Jednym z tych oficerów był ppor. Jakub Wajda.

Andrzej Wajda od dawna mówił, że ten film będzie dedykować swoim rodzicom. Katyń miał być takim rozliczeniem z przeszłością, które Wajda od dawna chciał stworzyć. Prace nad filmem rozpoczęły się jednak dopiero 12 lat temu, kiedy to wyszła powieść Andrzeja Mularczyka "Post mortem", stanowiący idealny materiał pod scenariusz. Była to powieść zgodna ze sposobem, w jaki Wajda pokazuje swoje historie, skupiając się na problemie jednostki, nadając jej cechy uniwersalne dla wszystkich. Prace nad filmem ruszyły... Na długo przed premierą tego filmu było wiadomo, że przejdzie on do historii polskiej kinematografii. Skala poruszonego problemu jak i fakt, że to właśnie ten film jako pierwszy porusza ten temat, czynią z niego wydarzenie bez precedensu.

Film otwiera scena z 17 września 1939 roku. Przez most przebijają się tłumy Polaków uciekających przed gestapo. Wraz z nimi podąża Anna (Maja Ostaszewska), jedna z głównych bohaterek tego filmu. Wraz ze swoją córką chce odnaleźć męża, Andrzeja, rotmistrza 8. Pułku Ułanów w Krakowie. Ten jednak wyjeżdża jako jeniec wojenny w nieznanym kierunku...

Po wojnie obserwujemy jak ludziom wmawiane są kłamstwa na temat Katynia. Gdy na rynku pokazywany jest radziecki film, który obarcza Niemców winą za ten mord, wdowa po żołnierzu mówi operatorowi prosto w twarz: "To kłamstwo!".

Siostra pułkownika pilota wystawia mu na cmentarzu płytę nagrobną z wyrytymi słowami Katyń, wiedząc, że pójdzie za to do więzienia, a może i nawet, na śmierć...

Tadeusz, bratanek Anny, w swoim CV podaję nieoficjalną, zakazana przez sowietów, datę śmierci swojego ojca, który zginął w Katyniu. Oni wszyscy wiedzą, że lepiej byłoby pozostać cicho w tej sytuacji. Wajda pokazuje jednak, że dla nich pogodzenie się z kłamstwem byłoby gorsze od śmierci...

Reżyser ze swobodą operuje tu symbolami: na samym początku Anna widzi, jak dwóch sowietów przedziera flagę polską na pół, a z jej białej części jeden z nich robi onucę. Podczas sceny egzekucji twarze zabijających są nie pokazywane, ukryte w mroku; dziennik, w którym pisał Andrzej, urywa się, ukazując już tylko puste kartki...

Tyle o wymowie filmu. Miał on za zadanie zobrazować zbrodnię katyńską, co wychodzi mu bardzo dobrze. Największe wrażenie robi ostatnia scena: scena egzekucji. Sowieci biorą po kolei każdego oficera, przytrzymują go z tyłu, odhaczają z listy i strzelają w tył głowy. Ciało biorą do ciężarówki, przychodzi kolei na następnego... Gigantyczny dół wypełniony ciałami, przysypywany ziemią. Ostatnim ujęciem jest spojrzenie na wystająca z ziemi rękę trzymającą różaniec. To robi wrażenie. Brakowało mi tylko napisu: "O tym nikt miał się nie dowiedzieć...".

Co jeszcze w tym filmie zasługuje na wzmiankę? Zdecydowanie muzyka. Piękne kompozycje Krzysztofa Pendereckiego idealnie pasują do tego, co widzimy na ekranie. Miejscami ciche, kiedy indziej wzniosłe. Jest to najlepsza muzyka, jaką w tym roku usłyszałem w kinie. Może nie zalicza się do tych w ogóle najlepszych, ale i tak jest warta usłyszenia.

Zdziwiła mnie nieobecność żadnej kobiety na plakacie reklamującym ten film - jest to o tyle dziwne, że to właśnie one zagrały najlepiej. Co nie wynikało tyle z ich warsztatu aktorskiego, ile z tego, że grały najwięcej. Najlepiej z aktorów wypada zdecydowanie Andrzej Chyra. Zaciekawiło mnie, że na plakacie pierwszy plan zajmuje Paweł Małaszyński - bo ten gra w zaledwie trzech scenach. I mówić też za wiele nie mówi.

To wszystko dopełniają świetne zdjęcia - w pamięci utkwiła mi scena, gdy Jerzy i Maria idą parkiem i rozmawiają. W tle mgła, na niebie chmury i ledwo przebijające się przez nie promienie słoneczne.

Podsumowując, Katyń jest filmem, który wywiązuje się ze swojej roli w polskiej kinematografii: opowiada o zbrodni katyńskiej w sposób, na jaki zasługuje. Jeśli jednak uważasz, że historię Katynia znasz na pamięć i nie musisz iść na ten film - i tak warto go obejrzeć, chociażby dla świetnej muzyki i ostatniej sceny filmu.

3 z 11 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Zbrodnia, która miała pozostać tajemnicą... 9
  • 2007-11-22
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Zapewne mało kto wie jak naprawdę rozegrała się zbrodnia w Katyniu pod Smoleńskiem, gdzie wymordowanych zostało kilkanaście tysięcy polskich oficerów. Można się tylko dziwić jak łatwo przyszło Sowietom wykonywać egzekucje. Zbrodnia ta odbyła się w 1940r. i przez długi okres czasu nic nie było wiadomo na jej temat. Andrzej Wajda przybliżył nam tamte wydarzenia filmem Katyń, który nakręcił opierając się na książce Andrzeja Mularczyka "Post mortem". Chodzą pogłoski, iż ojciec reżysera zginął pod Smoleńskiem, co mogło być głównym powodem, dla którego Wajda nakręcił ten obraz.

Katyń opowiada także o rodzinach ofiar, które nie wiedząc co się dzieje, oczekują na powrót najbliższych. Inni starają się zachować po nich pamięć robiąc pomniki. Nikt nie wypiera się w jaki sposób i gdzie zginęli. Jednak nie jest to akceptowane przez ludzi, np. w szkołach, gdzie za rozmawianie o zbrodni katyńskiej można było zostać wyrzuconym.

Aktorzy są świetnie dobrani do swoich ról. Prawie same gwiazdy polskiego kina. Ja osobiście najbardziej czekałam na sceny z Pawłem Małaszyńskim, który jest jednym z moich ulubionych polskich aktorów. Niestety nie nacieszyłam nim zbytnio wzroku, gdyż mało go było w filmie. Z reszty obsady można wyróżnić Maję Ostaszewską. Jej gra najbardziej przykuła moją uwagę, bardzo wczuła się w swoją postać. Potrafiła wywołać wielkie emocje i nie pozwalała oderwać wzroku od ekranu. Nie podobała mi się za to postać Artura Żmijewskiego. Wydawała się taka bez wyrazu i nudna. Warto wspomnieć o Magdalenie Cieleckiej, której postać pokazała nam jak wygląda prawdziwa miłość siostry do brata. Mimo zagrożenia swojego życia, chciała pozostawić szczerą pamiątkę po nim. Scenografia idealnie odzwierciedla tamte czasy. Muzyka jako dobry dodatek do obrazu, podkreśla uczucia bohaterów.

Końcowe sceny są bardzo emocjonujące i jedne z najlepszych w całym obrazie. Pojedyncze mordowanie, a następnie zakopywanie w tzw. zbiorowych grobach. Widoczne jest przerażenie na twarzach bohaterów, które skłania do myślenia o tym, jakie uczucia nimi miotały i jak Sowieci mogli tak po prostu zabijać bez zastanowienia. Oficerowie wywożeni do lasu pod Smoleńskiem, modlą się za swoje życie i za innych, jednak gdy zostają wyciągani po kolei z furgonu, tracą nadzieję na przeżycie.

Reasumując, Katyń powinien podobać się osobom, które interesują się choć trochę zbrodnią katyńską. Jednak niezależnie od tego, jakie oceny otrzymuje, uważam że każdy powinien się z nim zapoznać. Głównie dlatego, aby poczuć patriotyzm i podtrzymać pamięć o tamtej tragedii. Samo zakończenie chwilą ciszy od razu zmusza do przemyśleń...

5 z 9 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie