Pomiędzy słowami 2017

Michael, 28-letni prawnik z Berlina, w niczym nie różni się od swojego szefa i przyjaciela, 34-letniego Franza. W piątek rano Michael przestaje mówić po niemiecku i staje się Polakiem – Michałkiem. Spotyka Stanisława, swojego 55-letniego ojca z Polski. Michael widzi go po raz pierwszy. Stanisław wkracza do świata syna bardziej… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Obsada

Uzupełnij obsadę dla tego filmu

Fabuła

Michael, 28-letni prawnik z Berlina, w niczym nie różni się od swojego szefa i przyjaciela, 34-letniego Franza. W piątek rano Michael przestaje mówić po niemiecku i staje się Polakiem – Michałkiem. Spotyka Stanisława, swojego 55-letniego ojca z Polski. Michael widzi go po raz pierwszy. Stanisław wkracza do świata syna bardziej jako symbol Ojca niż prawdziwy ojciec. Jest ostatnią więzią łączącą Michaela z Polską – krajem, z którym świadomie zerwał kontakt. Obaj są sobie właściwie obcy. Mężczyźni spędzą ze sobą weekend, co odciśnie silne emocjonalne piętno na Michaelu, który zda sobie sprawę ze swego wyobcowania. opis dystrybutora

Szczegóły

Wytwórnia
Opus Film
Family Affair Films (koprodukcja)
EC1 Łódź - Miasto Kultury (koprodukcja) zobacz więcej
Kraj produkcji
Polska, Holandia

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Pomiędzy Słowami to utwór opowiadający skromnie i naturalnie przez dłuższy czas o problemach z tożsamością po wyjeździe z własnego kraju. Jednak potem staje się zbyt bezpośrednia i krzykliwa. 6

Kino o tożsamości i aktualizacji siebie to tematy charakterystyczne dla twórczości Urszuli Antoniak. Tym razem w Pomiędzy słowami pod lupę wzięła Polaka w Berlinie, którego ze strefy komfortu i pewności tego, co robi i kim jest wyrzuci osoba z jego przeszłości. Przeszłości, od której się odciął. Niestety, Antoniak w pewnym momencie również odcina się od pięknie prowadzonej, kameralnej, ale bardzo analitycznej i subtelnej narracji, dziejącej się właśnie pomiędzy słowami i uderza, jakby nie wierzyła, że widz zrozumie w tym intymnym spotkaniu po latach, do czego dąży fabuła.

Towarzyszymy poukładanemu życiu Polaka, będącego prawnikiem w Berlinie. Tak naprawdę nie widać pomiędzy nim ani jego szefem żadnej różnicy w pochodzeniu. Michael nie jest Michałem, odciął się od tego, doskonale sobie radzi w pracy, odnosi sukcesy i nie czuje się inaczej traktowany, niż ci urodzeni tutaj. Rozbicie i rozłam tej wygody, pewności swoich działań i przynależności oraz traktowania Berlina jako „domu” nastąpi w momencie pojawienia się niemalże ducha. Odwiedza go po wielu latach, udający przez jakiś czas nieżyjącego i nieistniejącego, ojciec – Stanisław. To on, niby ojciec, krew z krwi, spowoduje że w Michaelu zacznie buzować, a ich rodzinne powiązanie więcej zrujnuje, niż podbuduje. Pojawia się „inny", "obcy", by niechcący wzbudzić w Michaelu myślenie o sobie jako jednak tym „innym”.

To bardzo cierpka, rozgrywana na niskich rejestrach dźwięków, ale na wysokich tonach emocjonalnych konfrontacja ze swoją przeszłością, o którą Michael się nie prosił. Duet aktorski – Jakub Gierszał i Andrzej Chyra tworzą doskonały i charyzmatyczny tandem. Nie fałszują wcale. Ich milczenie mówi wiele. Reżyserka jak gdyby puszcza ich wolno, wprowadza nastrój „kamera się odwróciła”. Dzięki temu tworzy między nimi więź i pokazuje jak małymi kroczkami zbliżają się do siebie, by nagle jednym pytaniem odskoczyć na kilometr. Trzaska między nimi, w jednej chwili pomost zbudowany, zostaje zrujnowany – ich relacja z wieloma zaległościami ze strony Marka – jest tutaj pełna naturalnych nierówności, rozgrywki szachowej, a chwilami wygląda jak spotkanie rewolwerowców w samo południe. Nie wiadomo kto z nich pierwszy wyciągnie broń i trafi w drugiego. I ta emocjonalna trampolina jest doskonałą wiwisekcją nie tylko dziurawej i poturbowanej relacji (szczątków, ruin) ojca z synem, a metaforą spotkania Michaela ze swoją przeszłością. Rodzi się w nim wiele wątpliwości, których wcześniej nie miał. Ojciec go nie chciał – przyznał się, że popełnił błąd, chciał być muzykiem, nie był odpowiedzialny – Michael zaczyna myśleć tak o Berlinie – że to miasto go wcale nie zaakceptowało. Tak jak ojciec będąc tutaj prezentuje zupełnie inne zachowania, charakter, mentalność i mimo podziwu, jednak jest w Stanisławie trochę rozczarowania, tak innym, od jego stylem życia. A niezależnie od ich statusu relacji i ran otwartych mniej lub bardziej, zdanie ojca ma dla niego wielkie znaczenie (udaje że żadne) oraz ma świadomość, że jednak muszą być do siebie podobni. A ojciec nie czuje się dobrze w tym miejscu.

Na przykładzie niby surowej, zamkniętej przestrzeni, bo skupionej na dwóch postaciach, które zadają sobie nawzajem pytania i przypadkowo rzucają jakieś zdania przy piwie, Urszula Anotniak rozgrywa dramat emigracji i zaaklimatyzowania się w obcym miejscu. Czy jak zaczynasz czuć się gdzieś jak u siebie, to znaczy że odrzuciłeś siebie i stałeś się kimś innym? Czy zostałeś zaakceptowany i czujesz, że tu pasujesz bez żadnej wymiany – swój charakter i tożsamość za przyjęcie jako „swojego”?

Niestety reżyserka nie może się powstrzymać i zjeżdża z języka uważnego, nieawanturującego się, na bezpośredni, wszystkie metaforycznie rzucane pytania, zwielokrotnia o zupełnie niepotrzebną prostolinijność. Jakby nie wierzyła, że widz zrozumiał wcześniej albo mógł się nudzić, a ona musi musi zrobić szybki i dynamiczny skrót, tego co prezentowała wcześniej w filmie naturalistycznie, kreatywnie, nie wtrącając się. Za bardzo rozczepia sposób prowadzenia historii – dwa inne światy prezentowania tych samych tematów. Pomiędzy słowami zamienia się niestety w pewnym momencie w proste wykrzyknienia.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą