Po zamknięciu supermarketu właściciele i nocna zmiana pracowników mają przeprowadzić inwentaryzację. Wszystkich czeka długa noc, ale nikt chyba nie przypuszczał, że aż tak długa. W dziwnych okolicznościach ludzie zaczynają ginąć jeden po drugim. Wszyscy domyślają się, że jest to sprawka byłego chłopaka jednej z pracownic sklepu, z którym ta zaraz przed zamknięciem wdała się w kłótnie. soweks
Pozostałe
6/10 – Całkiem przyjemny slasher. Miejscami ekstremalne gore (morderca bije jedną z postaci głową innej postaci) zawsze jest rekompensowane humorem lub absurdalnym ujęciem kamery. "Intruz" jest głupi, krwawy, nielogiczny w zachowaniu bohaterów ale potrafi też zamierzenie rozśmieszyć i zaskoczyć ujawnieniem tożsamości mordercy. Czyli wszystko mieści się w slasherowej normie lat 80-tych. Nie jest to arcydzieło ale miły horror z epoki VHS z mikroskopijnym budżetem i raczej kiepściutką grą aktorów. Minusem jest jednak na pewno dość wkurzające zakończenie.
Jeszcze dwa słowa o plakatach do tego filmu. Na większości do seansu zachęca nazwisko Bruce’a Campbella jednak pojawia on się tu dosłownie na kilkanaście sekund, wypowiada ze dwa zdania i nie ma nawet porządnego ujęcia kamery (już Sam Raimi ma o wiele większą rolę! Dla fanów Martwego zła pojawia się jeszcze Ted Raimi, Dan Hicks i jedna sympatyczna aluzja). Drugą sprawą jest polski plakat, zdradza on kto jest mordercą mimo, że okazuje się to dopiero w ostatnich minutach filmu (!). Pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją i mam nadzieję, że nikt nie doda tego posterowego niewypału do bazy Fdb.