Reżyserki nie interesują gotowe tezy ani proste wyjaśnienia. Film konsekwentnie stawia pytania, a próby znalezienia jednoznacznych lub nawet nieprecyzyjnych odpowiedzi wydają się niemożliwe.
przeczytaj recenzję
Najlepsze podsumowanie tego filmu stanowi parafraza zdania wypowiedzianego przez Swinton. „Najlepsze filmy przypominają sny, o których nie jesteśmy pewni, czy w ogóle nam się przyśniły”.
przeczytaj recenzję
„Moja krew” to film pęknięty. Wątpliwość budzi przede wszystkim ostatni akt, kiedy Igor, konsekwentnie prezentowany jako prymityw i kawał skurwysyna, przechodzi przemianę, w którą trudno uwierzyć.
przeczytaj recenzję
Co ciekawe, japoński twórca zaczynał swoją karierę od filmów pornograficznych. W odróżnieniu od nich, w „Pożegnaniach” postawił na szczęście na bohaterów, a nie jedynie na „akcję”.
przeczytaj recenzję
Oglądając film łatwo zapomnieć o telefonie komórkowym - jedynym gadżecie, którego pojawienie się w fabule każe nam sytuować akcję w XXI wieku.
przeczytaj recenzję
Czy tak swobodne poczynanie sobie z klasyczną literaturą to aby nie nonszalancja? Cóż, nurt zwany „twórczym przetwórstwem” i w muzyce, i w filmie, i w literaturze zadomowił się na dobre.
przeczytaj recenzję
Po projekcji „Będzie głośno” odważyłem się sięgnąć do szafy, odkurzyć stary gryf i zaintonować nieśmiertelne „Whole Lotta Love”. I dziwnym trafem – pomimo braku dwóch strun – brzmiało to dobrze.
przeczytaj recenzję
Wątpliwość mam tylko jedną – czy fabuła nie wybiela zbytnio tej jednej z najczarniejszych kart polskiej historii, jaką był niewątpliwie stan wojenny?
przeczytaj recenzję