Ludzie, których spotykamy na wakacjach —
Przyjemny i niegłupi rom-com. Lekka historia, charyzmatyczni bohaterowie, fajne wakacyjne tło i znakomity soundtrack. Mimo kliszowego do bólu finału, zdecydowanie warto sięgnąć po nowość Netflixa.
przeczytaj recenzję
Dźwięki miłości —
"Dźwięki miłości" nie przychodzą do nas z górnolotną tezą, nie pochylają się z litością nad "biedną głuchą kobietą", ale zachęcają do empatii i otwarcia się na inność.
przeczytaj recenzję
Wysokie i niskie tony —
"Wysokie i niskie tony" to film pełen godności, w sposobie mówienia o chorobie, pracy, klasowych różnicach oraz rodzinnych zobowiązaniach. Nie jest wolny od drobnych przewidywalności i momentami zbyt czytelnie rysuje kontrasty społeczne, ale jego siła leży w uczciwości tonu.
przeczytaj recenzję
Marzenia —
Franco posługując się oszczędnymi środkami, zrobił bardzo sugestywny, mocny film zogniskowany wokół problemu, który za sprawą Donalda Trumpa osiągnął właśnie poziom krytyczny.
przeczytaj recenzję
Czerwona Sonja —
"Czerwona Sonja" jest filmowym odpowiednikiem wzruszenia ramion. To produkcja pozbawiona chociaż krzty pasji, kreatywności i pomysłu. W latach 90. mogłoby lecieć w tle do obiadu, a największe emocje i tak wywoływałyby przerwy na reklamy. Film Bassett nie sprawdza się nawet jako seans ironiczny.
przeczytaj recenzję
The Ballad of Wallis Island —
Scenariusz "The Ballad..." jest utkany z subtelnych zachowań bohaterów, gestów i słów, które w finale składają się na pełen obraz tej magicznej i pokrzepiającej opowieści. Pokrzepiającej nie w przesłodzony sposób.
przeczytaj recenzję
Bezpieczne miejsce —
Osgood Perkins zabiera nas tym razem do upiornego drewnianego domu w samym środku lasu. Może nie jest to jego najoryginalniejsze kino grozy, ale jest zbudowane na tyle sprawnie, że zadowoli fanów gatunku.
przeczytaj recenzję