Zabójczy koktajl —
„Zabójczy koktajl” to najsmutniejszy rodzaj filmu rozrywkowego. Cały czas stara się być fajny i popisuje się, chociaż ostatecznie nie ma nic ciekawego do zaproponowania.
przeczytaj recenzję
Zupa nic —
Sporo celnych spostrzeżeń, zabawnych dialogów, udanych ról. Trudno nie ulec jednak wrażeniu, że Dębska prezentuje rzeczywistość na rok przed wprowadzeniem stanu wojennego nieco przez różowe okulary.
przeczytaj recenzję
Niefortunny numerek lub szalone porno —
W "Niefortunnym numerku lub szalonym porno" Radu Jude daje się poznać jako baczny i inteligentny obserwator otaczającej nas rzeczywistości, przy okazji zgryźliwie ją punktujący
przeczytaj recenzję
Candyman —
Jednocześnie jest to obraz uważnie diagnozujący artystyczne środowisko, historycznie pełną uprzedzeń politykę miejską, współczesny klasizm
przeczytaj recenzję
Hiacynt —
"Hiacynt" potwierdza, że Domalewski jest obecnie jednym z najlepszych rodzimych twórców. Jednocześnie ma się wrażenie, że to najmniej udane z jego dotychczasowych dzieł
przeczytaj recenzję
Bo we mnie jest seks —
Cieszy stroną realizacyjną. Niestety, piękne opakowanie nie oznacza, że w środku znajdziemy coś równie zadowalającego.
przeczytaj recenzję
Moje wspaniałe życie —
„Moje wspaniałe życie” to aktorski koncert. W filmie nie znajdziemy ani jednej fałszywej nuty. Znakomicie spisują się wszyscy w nim występujący.
przeczytaj recenzję
Legion Samobójców: The Suicide Squad —
Gunn nie ma umiaru – bohaterów jest za dużo, a szarpana narracja miejscami wybija z rytmu opowieści. Niemniej tworzy jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, film DC Extended Universe.
przeczytaj recenzję