Remake w reżyserii Haralda Zwarta nigdy nie zajmie miejsca oryginału stworzonego przez Johna G. Avildsena. W czym nowy ustępuje staremu?
przeczytaj recenzję
„Człowiek z Bulwaru Kapucynek” fabularnie bardzo luźno nawiązuje do filmu z 1987 roku. Niestety, nakręcona po ponad dwudziestu latach jego kontynuacja to jedynie bardzo blade odbicie pierwowzoru.
przeczytaj recenzję
Odważne i szczere sceny seksu mogą co prawda odrzucić niektórych widzów, ale jest to jedynie zasłona dymna, za którą kryją się bardziej interesujące i niebanalne treści.
przeczytaj recenzję
Reżyserka wykorzystała wytarty do bólu szablon komedii romantycznej i skonstruowała go na nowo, nie obawiając się pikantnych dowcipów, realizmu oraz nieco prawdziwszych – nie bajkowych – sytuacji.
przeczytaj recenzję
Najmniej w tym filmie starej „Pamięci absolutnej”. Trudno dostrzec, po co powstał ten obraz, a raczej: po co sięgał po tytuł i zestaw skojarzeń dickowsko-schwarzeneggerowych.
przeczytaj recenzję
Reżyserka choć jawnie określa swoje poglądy, nie demonizuje wahabitów i nie portretuje ich społeczności w otwarcie negatywnym świetle.
przeczytaj recenzję