Death Race: Wyścig śmierci —
Ten film to totalny gniot. Co więcej, reżyser Paul W. S. Anderson bardzo stara się, żeby tego pierwszego, bardzo pobieżnego i niesprawiedliwego przecież wrażenia, nie zmienić ani o jotę.
przeczytaj recenzję
Svoi deti —
W efekcie powstał film, który – jak na klasyczny melodramat (z ambicjami) przystało – potrafi wycisnąć łzy z oczu największego twardziela. Przed seansem warto więc zaopatrzyć się w paczkę chusteczek.
przeczytaj recenzję
Centralne biuro uwodzenia —
Suma summarum, „Centralne biuro uwodzenia” to przykład zupełnie poprawnej komedyjki, podczas oglądania której przeważa raczej dobry nastrój niż irytacja niedociągnięciami reżysera.
przeczytaj recenzję
Gwiezdne Wojny: Wojny klonów —
Tej historii mogłoby w sumie nie być – nie wnosi nic do portretu psychologicznego Anakina i nie dodaje informacji o przyczynach jego przemiany. Nie wnosi nic do militarnej historii wojny klonów.
przeczytaj recenzję
Gałązka bzu —
„Wietka sirieni” to bez dwóch zdań efekt kompromisu między wizją bardzo zdolnego reżysera, mającego uzasadnione ciągotki ku kinu artystycznemu, a oczekiwaniami producentów.
przeczytaj recenzję
Wyspa Nim —
Kicha? No właśnie nie. Jako film dla młodszych nastolatków ma niby wszystko co trzeba. Ale już rodzicom nie pomoże ani nawiązanie do filmu „Miłość, szmaragd i krokodyl”, ani przystojny Gerard Butler.
przeczytaj recenzję
Żyj i pamiętaj —
„Żyj i pamiętaj” to adaptacja mikropowieści Walentina Rasputina, nieco już w Polsce zapomnianego autora „Pożegnania z Matrioną”.
przeczytaj recenzję
Centralne biuro uwodzenia —
„Centralne biuro uwodzenia” (tak na polski tłumaczy się „My Mom’s New Boyfriend”) to wyjątkowo pozbawione ikry, inwencji i oryginalności połączenie komedii romantycznej i filmu sensacyjnego.
przeczytaj recenzję