Ciało za milion —
Miało to być chyba „Fargo” w wersji dietetyczno-lightowej, ale wyszło coś na kształt połączenia pizzy z ananasem. Inna sprawa, że istnieją zwolennicy pizzy z ananasem.
przeczytaj recenzję
World Trade Center —
„World Trade Center” punktuje wszystkie słabości Olivera Stone’a jako reżysera, włącznie z jego słabością do pieniędzy i sławy.
przeczytaj recenzję
Step Up - Taniec zmysłów —
Potwierdza utartą już zasadę, obecną w takich przebojach jak „Dirty Dancing” lub „Flashdance”, że według twórców taniec musi zajmować cały pierwszy plan, a fabuła i postaci schodzą w jego cień.
przeczytaj recenzję
Lot 93 —
Kiedy wychodziłam z kina, z głośników dobiegały wersy piosenki Johna Lennona „Imagine”. Świat bez konfliktów? Ludzie żyjący w pokoju? Teraz, nawet gdy śpiewa Lennon, nie potrafię sobie tego wyobrazić.
przeczytaj recenzję
Miami Vice —
Ziarnistość taśmy i czerwono-niebieskie ujęcia zapadają w pamięć. W większości, niestety, na krótko. Na znacznie dłużej pozostaje po seansie „Miami Vice” uczucie niedosytu.
przeczytaj recenzję
7 krasnoludków: Historia prawdziwa —
Starsi widzowie będą zażenowani, a zabrania dzieci nie polecam już w ogóle – jeszcze, nie daj Bóg, zaczną potem na wzór krasnoludków grać rodzicom na nosie i obrzucać się końskim łajnem.
przeczytaj recenzję
SexiPistols —
Europejska powściągliwość, dająca się wywęszyć w SEXiPISTOLS, obudziła we mnie uczucie patriotyzmu, dlatego tym bardziej żal, że film Roenninga i Sandberga nie zawsze jest tak zgrabny jak talia Hayek.
przeczytaj recenzję
16 przecznic —
Gwoździem do trumny chałtury Donnera jest zakończenie – wyjawię jedynie, że Mosley załatwia swojego oponenta „na Michnika”. Proszę wybaczyć, ale ja nie jestem Rywin, żeby to łyknąć.
przeczytaj recenzję
Demon: Historia prawdziwa —
Jak się komuś nudzi i lubi słabe efekty specjalne, czy uwielbia klasyczne najazdy na stojące na odludziu domy – to zapraszam. Całej reszcie proponuję, żeby poszła na coś innego. Choćby i na pizzę.
przeczytaj recenzję