Dogville —
„Dogville” wzbudza rozmaite uczucia i stany: ulgę, konfuzję, pustkę, niepokojącą przyjemność… Na pewno nie pozostawia obojętnym i nie sposób spać po nim spokojnie.
przeczytaj recenzję
Naciągacze —
"Naciągaczy" można interpretować w dwójnasób. Albo jako kryminalną historyjkę o parze krętaczy, albo jako psychologiczną opowieść o zawiłych relacjach międzyludzkich, potrzebie bliskości i przyjaźni.
przeczytaj recenzję
Buffalo Soldiers —
Po świetnej pierwszej połowie, reżyser nieco stępia ostrze krytyki. Czarna komedia traci barwę, stając się po prostu komedią. Na osłodę mamy jednak bardzo dobrą końcówkę.
przeczytaj recenzję
Teściowie —
Ten komediowy, familijno-sensacyjny miszmasz jest, o dziwo, zupełnie strawny. Typowa, przeciętna, popcornowa produkcja, z garścią ogranych i kapką w miarę nowatorskich motywów.
przeczytaj recenzję
Szkoła stewardes —
"Szkoła stewardes" to doprawdy swoisty twór. Autorzy założyli, że będziemy się turlać ze śmiechu, kiedy jednej ze stewardes pęknie zapięcie od biustonosza i na takim to też poziomie jest cały film.
przeczytaj recenzję
Zjadacz grzechów —
Gdyby "Zjadacz..." wyszedł spod ręki jakiegoś nieudolnego patałacha, pewnie postawiłbym na durniu krechę i bojkotował każdy następny film. Ale Helgeland ma u mnie szczególne względy.
przeczytaj recenzję
Przemiany —
No i mamy wydarzenie. Nareszcie w polskim kinie coś drgnęło, a Łukasza Barczyka chyba można z pełną odpowiedzialnością nazwać prawdziwym artystą.
przeczytaj recenzję
Pająk —
Nie mam żadnych wątpliwości, że "Pająk" to najlepszy film Cronenberga od powstania "Nagiego lunchu", na dodatek z najlepszą rolą Fiennesa od czasu "Listy Schindlera".
przeczytaj recenzję
Stara baśń —
Ma film Hoffmana problemy z narracją. Nie ma w "Starej Baśni" swobodnego "dziania się", nie ma przechodzenia od jednej sceny do drugiej, nie ma łącznika, który sceny te splatałby w narracyjny ciąg.
przeczytaj recenzję