Proszę o książkę zażaleń —
„Proszę o książkę zażaleń” to typowa – jeśli można użyć takiego określenia – "komedia Riazanowowska", łącząca w sobie elementy satyry społecznej i melodramatu
przeczytaj recenzję
Godzina prawdy —
Ostatecznie film ogląda się jak pogrzeb wujka, który nagle w połowie ceremonii wstaje z trumny i z ciekawością pyta: "A kto umarł?"
przeczytaj recenzję
Jay i Cichy Bob kontratakują —
To intelektualny krok wstecz, wszyscy sięgają dna i z uśmiechem taplają się w błocie. Zlepek gagów najróżniejszej jakości i slapstickowych rzutów tortem prosto w twarz pożeraczy popkultury
przeczytaj recenzję
Witajcie, wstęp wzbroniony —
Nieskrępowana zabawa i nieco tylko wykoślawiony portret sowieckiej rzeczywistości, z jej licznymi absurdami, które tak bardzo doskwierały na co dzień mieszkańcom Kraju Rad
przeczytaj recenzję
Szron —
W "Szronie" przez prawie dwie godziny widz ma poczucie „braku” – braku sensu, braku emocji, braku pomysłu. Nie, może akurat pomysł był, ale z jego realizacją nie wyszło
przeczytaj recenzję
Morderczy Afganistan —
To film, który nawet trzydzieści lat po powstaniu nie pozostawia obojętnym, chwyta za serce i rwie nerwy na strzępy.
przeczytaj recenzję
Jak zostałem Rosjaninem —
Zbiór nie zawsze powiązanych ze sobą ciągiem przyczynowo-skutkowym gagów. Stereotypy i wzajemne uprzedzenia sprowadzone do poziomu niezbyt wyszukanej telenoweli
przeczytaj recenzję
Noga —
To nie jest film, który ogląda się łatwo. Tiagunow marzył o stworzeniu kina artystycznego, stąd chęć wykreowania własnego języka i specyficznej formy narracji
przeczytaj recenzję