AI Love You —
Szczerze odradzamy seans filmu „AI Love You”, bo jest to produkcja, która poza urodziwą protagonistką, nie zawiera żadnego pozytywnego czy wartościowego elementu
przeczytaj recenzję
Księga Boby Fetta —
Jest średnio, bo dwudziestominutowe strzelanie laserami w bezimiennych bandytów wcale nie jest tak fajne, jak pomyśleli twórcy.
przeczytaj recenzję
Przez moje okno —
Przestrzegamy przed oglądaniem filmu „Przez moje okno”, zaznaczając jednocześnie, że na platformie Netflix jest wiele lepszych propozycji na Walentynki.
przeczytaj recenzję
Moonfall —
Musicie jednak wiedzieć, że naukowy bełkot w „Moonfall” bliższy jest „Transformersom” czy „Gwiezdnym wojnom” niż „Pojutrze” albo „2012”.
przeczytaj recenzję
Miłość, seks & pandemia —
Sceny przechodzą między sobą bez żadnego ładu, a normalnością stają się dziury fabularne. To pod niemal każdym względem słaby film, z którego nic nie wynika.
przeczytaj recenzję
Zaułek koszmarów —
Poza ścisłym finałem nie ma tu scen akcji, co może okazać się problemem, jeśli nie poczujecie efektu, jaki reżyser chciał stworzyć w dialogach.
przeczytaj recenzję
Jigeum Uri Hakgyoneun —
Popis zaradności w sytuacjach podbramkowych w wykonaniu bohaterów jest imponujący, a sposób opowiadania całej historii tak ciekawy, że trudno o lepszą produkcję o zombie na platformie Netflix.
przeczytaj recenzję
Krzyk —
To udany film rozrywkowy, po którym możecie spodziewać się kilku fabularnych głupotek, ale też wielkiego serducha z jakim reżyserski duet podszedł do powierzonej im marki.
przeczytaj recenzję