„W lesie…” jest filmem niezwykle barwnym. Oferującym wiele szczegółów, świetnych małych scen i aktorskich kreacji – jak choćby wspomnianych Mecwadlowskiego i Cyrwusa, ale również Olafa Lubaszenki w roli zawiedzionego swoim życiem policjanta.
przeczytaj recenzję
„Naprzód” ma siłę ponownego zaczarowywania świata – udowadnia, że między najbliższymi, którzy obdarzą się miłością, wsparciem i zrozumieniem, może dziać się prawdziwa magia.
przeczytaj recenzję
Mam nadzieję, że producenci srogo się przeliczą i nie znajdujemy się na progu fali biografii kolejnych nijakich wokalistów, których można coraz częściej oglądać w Telewizji Polskiej.
przeczytaj recenzję
„Ptaki nocy” okazały się seansem rozczarowującym – tym bardziej, gdy już zaczęło się wierzyć, że DC Comics zacznie dorównywać Marvelowi.
przeczytaj recenzję
„365 dni” to produkt gorszący i zaprogramowany na zysk – pełno jest w nim product placementu i bezczelnie został od razu rozpisany z myślą o kontynuacji.
przeczytaj recenzję
„1917” to film lodowaty i wyrachowany, wręcz cyniczny. Powstał bowiem tylko po to, by napawać się własną doskonałością – lecz jedynie techniczną.
przeczytaj recenzję
„Jojo Rabbit” i tak wyróżnia się na tle innych filmów o wojnie. Widzi w niej tą samą nienawiść, która jest w osobach znęcających się nad słabszymi, wyśmiewających łatwe ofiary, tłumiących wrażliwość, czułość i odmienność.
przeczytaj recenzję