Film wielokrotnie szybuje ku górze – gdy Ogrodnik pokazuje szczyty swojego aktorskiego kunsztu, gdy szalony jazz nasz oszałamia, gdy można docenić niezwykłą pracę scenografów i kostiumologów.
przeczytaj recenzję
„Piłsudskiego” można uznać za przełom w polskim kinie, a może nawet w życiu społecznym. Rosa godzi bowiem narrację narodowo-ojczyźnianą z rewizjonistyczną.
przeczytaj recenzję
„Czwórka” jest znacznie mroczniejsza niż poprzednie części – jest tu miejsce na estetyczne nawiązania do horroru, egzystencjalne dramaty i nierozstrzygalne dylematy.
przeczytaj recenzję
Jego ogromną zaletą jest to, że można go oglądać zarówno całkowicie na poważnie, ale również jako guilty pleasure – w obu przypadkach działa tak samo dobrze, co zdarza się niezwykle rzadko.
przeczytaj recenzję
„Pewnego razu…” to jego najgorszy film od lat – o rozlazłej strukturze, bez pomysłu na fabułę i dyskusyjnej wymowie. Amerykanin jest zdecydowanie lepszy, gdy swoją filmową erudycję przemyca w zdecydowanie bardziej zakamuflowany sposób.
przeczytaj recenzję
„Bacurau” to kino, które potrafi poruszyć i faktycznie zwrócić uwagę na ważkie problemy społeczne Brazylii, bo opowiada nam o nich w zupełnie inny, niezwykle efektowny i angażujący sposób.
przeczytaj recenzję
Fabuła zamienia się w błyskotliwy esej, napisany trudnym, napuszonym, erudycyjnym językiem, używanym przez autora tylko po to, by wydać się mądrzejszym niż się jest.
przeczytaj recenzję