Django —
Prócz tytułu i miejsca akcji, nie ma właściwie nic wspólnego z dwoma poprzednimi inkarnacjami postaci. Normalnie powiedziałbym, że to nic jeszcze nie znaczy. ale ten serial jest zwyczajnie słaby.
przeczytaj recenzję
Obława —
To nie tylko znakomita obsada i zaskakująco aktualny morał, jak na blisko sześćdziesięcioletni film, ale również po prostu wciągająca, ciasno trzymana w ryzach opowieść. Warto się z nią zapoznać.
przeczytaj recenzję
Elf i ja —
Może „Kevin sam w domu” to nie jest, ale warto dać mu szansę i obejrzeć wspólnie z latoroślą, która powinna być z seansu więcej niż usatysfakcjonowana.
przeczytaj recenzję
Życzenie —
Jeden wielki festiwal odniesień do dawnych dokonań studia, lecz zamiast być wielkim triumfem i celebracją dokonań studia, przypomina tylko widzowi, że kiedyś animacje dla dzieci były znacznie lepsze.
przeczytaj recenzję
Napoleon —
Ładnie wyglądająca, ale dziwnie pusta epopeja, skupiona na jednym z najbardziej interesujących dowódców w historii świata i na niczym więcej.
przeczytaj recenzję
Gęsia skórka —
"Gęsia Skórka" powraca trzeci raz w ciągu ośmiu lat i mam wrażenie, że za każdym razem wychodzi jej to coraz gorzej. Są na rynku lepsze seriale dla młodych dorosłych i produkcje z dreszczykiem.
przeczytaj recenzję
Scott Pilgrim zaskakuje —
W teorii jest to samodzielny serial, ale osoby znające komiks/film wyciągną z niego nieskończenie więcej, więc zalecam sprawdzić najpierw chociaż film Edgara Wrighta.
przeczytaj recenzję
Leo —
Zaskakuje swoją lekkością, humorem i toną serca, którą wszyscy po kolei włożyli w film - od reżyserów, przez scenarzystów, na obsadzie kończąc. To może być top 3 moich ulubionych animacji tego roku.
przeczytaj recenzję