Louise nad morzem —
Podobnie jak oglądany nie tak dawno w kinach „Czerwony żółw”, to film starszego twórcy. Być może dlatego z ekranu emanuje spokój, charakterystyczny dla kogoś, kto miał już czas zrozumieć, czym jest życie.
przeczytaj recenzję
Nie jestem twoim murzynem —
Precyzyjna kronika segregacji rasowej, prześladowań i walki o prawa Afroamerykanów w USA. Ta przejmująco smutna podróż do jądra ciemności znajduje w przeszłości narzędzia do zrozumienia tego, co trwa dziś.
przeczytaj recenzję
Mikołaj w każdym z nas —
"Mikołaj w każdym z nas" to kino łagodne, pogodne, przypominające klasyczne świąteczne czytanki, ale niepozbawione uroku.
przeczytaj recenzję
Manifesto —
Choć Rosefeldt wywodzi się ze świata galerii, a koncepcja "Manifesto" wydaje się hermetyczna, efekt końcowy nie buduje bariery w kontakcie z widzem.
przeczytaj recenzję
Soyer —
"Soyer" to ambitny projekt, który, poniekąd z nadania, musi chwytać wiele srok za ogon, by dać młodym studentom jak największe pole do aktorskiego popisu.
przeczytaj recenzję
Kobieta, która odeszła —
Fabuła jak z thrillera i styl kina autorskiego spotykają się w blisko czterogodzinnym filmie, gdzie nie ma jednej zbędnej sceny.
przeczytaj recenzję