W końcu wybrali jakiś film, który faktycznie ma szansę powalczyć o tego Oscara. I mimo że to kolejny film, po "W ciemności", "80 milionach" i "Wałęsie", rozprawiający się z historią, to jednak nie robi on tego w tak napastliwy sposób, jak wymienione tytuły, które w poprzednich latach zostały wystawione do walki o statuetkę.
Perełka – Początek trzeciego odcinka od razu zapowiada najlepszy odcinek do tej pory. Lubię seriale, ale komediowych mało oglądam, bo w większości mnie nie śmieszą. Jednak YtW dzięki pikantnym dialogom, lekkości komicznej oraz chemii pomiędzy głównymi bohaterami zaskarbił sobie moją sympatię. Czekam na więcej!
Przyzwoita wprawka – Coppola sprawnie nakręciła swój debiut, ale niestety jest on pozbawiony nowatorstwa, zarówno w formie, jak i treści.
Klimat i tematyka filmu do złudzenia przypominała mi o takim filmie jak "The Myth of the American Sleepover". Młodzi, choć są otoczeni stadem rówieśników, to czują się osamotnieni – rodzice nie zwracają na nich większej uwagi, a znajomi zamiast bliskości oferują niezobowiązującą uciechę seksualną. Czyli dla kogoś kto nie od wczoraj ogląda amerykańskie kino niezależne wszystko jest do bólu przewidywalne.
Sprzątający? Bardziej mamusie będą miały problem z dopraniem bielizny :D
Swoją drogą ogromny plus za oczy Batmana. Wkurzał mnie czarny makeup na oczach Batmana u Nolana.
Gadotka prezentuje się znakomicie :) Mam nadzieję, że przez cały film będzie mieć taki kostium i nie skorzysta z tych niebieskich gatek.
Dokładnie identyczne mam wrażenia, jak to opisałeś w swojej wypowiedzi. Film nakręcony bez serca. Jakie czasy, taki Frankenstein.
EDIT: Chociaż jeśli mam za coś film pochwalić, to będzie to zakończenie. Oczywiście – SPOILER ALERT. Dobrze, że scenarzysta nie zrobił z tego wirtualnego Willa zwykłego łotra. Że okazało się, że to faktycznie on został uploadowany i zachował swoje człowieczeństwo, co pozwoliło mu się zainfekować. Chciał uczynić świat lepszym, lecz popełnił błąd, kiedy zaczął przejmować kontrolę nad ludzkim ciałem.