Kevin Kline w tym filmie to mistrzostwo świata. Warto zobaczyć ten film chociażby dla niego. Sam film całkiem zabawny, mimo że fabuła zbytnio nie porywa.
W zasadzie niezły, ale jednocześnie wpasowuje się w powiedzenie "co jest do wszystkiego, to jest do niczego". Moim zdaniem dwa wątki, na których opiera się film, rozłożono w niewłaściwych proporcjach, przez co ani z tego dobry thriller, ani z tego dobry romans. Myślałem, że pod koniec obie historyjki będą miały na siebie dużo większy wpływ, ale tak się nie stało.
Ale pierdoły. Dawno nie miałem takiego maratonu ziewania. Do tego ta nieprawdopodobnie żenująca narracja głównego bohatera…
W sumie nic ciekawego. Bruce’a Lee z jakiegoś powodu zawsze fajnie się ogląda, ale fabuła nudzi, a zwrot akcji wydaje się dodany na siłę. No i aktorstwo strasznie drewniane.
Ciekawa pozycja. Stylizacja na film z lat 40. z wykorzystaniem scen z produkcji z tamtego okresu dała bardzo fajny rezultat, stwarzając jedną z bardziej oryginalnych komedii, jakie widziałem. Warto zobaczyć, bo to zawsze coś innego, a i pośmiać się można. Scena z kawą wymiata.
Naprawdę niezła komedia z całkiem ciekawą fabułą i fajnymi bohaterami. Zabawnych sytuacji nie brakuje, można się pośmiać. 7+
Dziwnie trochę wygląda ten kontrast między nowoczesnymi tłami a postaciami żywcem wyjętymi z gier point-and-click. :P