Chyba spodziewałem się, że to będzie coś innego… ale kurde, całkiem strawne i w miarę oryginalne filmidło. Taki thriller familijny sci-fi… ale jest kilka scen zdecydowanie nie dla dzieci. Sporo tu komedii (zamierzonej, co istotne), ogląda się bardzo lekko. Twórcy ewidentnie nie chcieli stworzyć poważnego kina. Jak ktoś (jak w sumie ja) usiadł do tego z nadzieją, że będzie to straszna produkcja, to pod tym kątem czego go zapewne zawód, ale ogląda się to po prostu fajnie.
Całkiem w porządku; osobliwa wyprawa staje się coraz bardziej osobliwa. Nawet nieźle trzyma w napięciu, klimat jakiś tam jest. Jednakże końcówka taka se, a zachowanie bohaterów miejscami mocno sprzeczne z logiką.
Dobry film o rozbitkach. Czuć beznadzieję sytuacji i różnorakie emocje między bohaterami, które z czasem wyraźnie eskalują. Poza tym sporo przyjemnych dla oka ujęć, zwłaszcza jak ktoś lubi takie odludne klimaty. Warte obejrzenia.
Plus tam jest pokazane, że cały internet pada, że mu zdjęcia z Fejsa znikają itd, ale te strony, których akurat potrzebował, działały bez zarzutu xd
"dwuipółgodzinny spot reklamowy Amazona" – film ssie, ale dziennikarzyna pewnie nawet go nie obejrzał, bo 2,5h czas trwania to była jakaś przedpremierowa literówka w bazach filmowych.
O… ja… pierniczę. Kojarzycie może te bezdennie głupie sceny z filmów i seriali, gdzie jakiś haker ma do zrobienia arcytrudną rzecz, więc wklepuje coś na klawiaturze przez 5 sekund, po czym rzuca tekst "wszedłem", bo dostał się do jakiejś super zabezpieczonej bazy danych? TEN FILM TO JEST OGLĄDANIE TAKIEGO BEŁKOTU PRZEZ 90 MINUT! W tym czasie Ice Cube (szczerze nic do niego w tym filmie nie mam; nie on napisał przygłupi scenariusz) próbuje ratować swoją córkę, robiąc to zdalnie. W pewnym momencie (jakieś 20 minut przed końcem) przestałem ogarniać, co się w tym filmie dzieje i jaki jest plan, bo jest to przedstawione widzowi wręcz tragicznie. Film mniej więcej na poziomie tych produkowanych przez wytwórnię Asylum, tylko z przewijającym się logo Amazona. Przez 90% czasu ogląda się twarz głównego bohatera i monitor komputera, a ja chcę inwazję!
Całkiem niezły film, choć do doszlifowania. Przez większość czasu niezbyt czułem, że oni tam siedzą dłużej niż kilka godzin. Niezbyt to eskaluje (a wystarczyło, by dwójka chłopaków nie była ciągle idealnie ogolona). Choć w zasadzie to nie do końca film o ludziach zamkniętych w bunkrze, ale w dużej mierze o toku rozumowania głównej bohaterki, co wypada na plus. Końcówka trochę grubymi nićmi szyta, ale mimo wszystko ogląda się to z zainteresowaniem.
Ujdzie w tłoku, tyle i aż tyle. Mocno czuć takim filmem skierowanym od razu na szklany ekran. Często miałem wrażenie, że autorzy nie wiedzą jak zbudować napięcie, więc idą po linii najmniejszego oporu, przez co raczej nic tu nie zaskakuje, na czele z denną końcówką.
Pozytywnie się zaskoczyłem. To nie film, który przejdzie do historii horroru czy dostanie laurkę za oryginalność, ale mimo wszystko przyjemnie się go ogląda. Fabuła w żadnym momencie się nie ciągnie, gra aktorska nie drażni, efekty specjalne bez zarzutu, a całość bywa klimatyczna. Czy straszy? Moim zdaniem niezbyt, ale chociaż finałowa scena walki z monstrum bardzo fajnie zrealizowana. PS. (mały spojler?) Spoko, że jak jest epilog i scena "pół roku później", to bohaterkom nie zniknęły w magiczny sposób blizny, których się nabawiły przez stwora. Jakoś niedawno zwróciłem na to uwagę w innym filmie, że nawet wielkie rany lubią w filmach nie zostawiać po sobie śladu.
Niezbyt rozumiem ogół pozytywnych opinii na temat tego filmu. Ujdzie, obejrzeć się da, ale nawet średniakiem ciężko mi go określić. Sam pomysł z tą ręką jest całkiem spoko, ale tempo w pierwszej połowie mocno leży. Fabuła też nie ma jakichś większych zawirowań czy zwrotów akcji. Mam wrażenie, że sporo zostało niewyjaśnione, ale nie na zasadzie, że celowo jest coś niedopowiedziane, ale że scenariusz pisano na szybko. Finał całej tej historyjki też meh… Bohaterowie zarysowani słabo, gra aktorska nijaka, wizualnie też nic specjalnego (choć charakteryzacja duchów akurat na duży plus). I tyle. Film z potencjałem, którego moim zdaniem kompletnie nie wykorzystano.