4/10 – Na początku intrygujący. Dopóki utrzymuje się ta prawnicza(?) otoczka, ogląda się całkiem fajnie. Gorzej, jak karty zostaną wyłożone na stół. Wtedy jest już tylko coraz gorzej. W dodatku bardzo irytuje niestabilna praca kamery.
4+/10 – Dość oryginalna mieszanka. Taka sielankowa obyczajówka połączona z prostym romansem i… Życzeniem śmierci. Mogło wyjść z tego coś ciekawego, nowego… ale nie wyszło. Jakiś miałki ten film. Nie czuć ani dramatu, ani napięcia. Miejscami zalatuje komedią, ale mimo wszystko śmiać się nie ma z czego. Katie Holmes bardzo fajna w roli głównej bohaterki, ale to za mało. Do tego dochodzi głupkowaty epilog, który można było sobie darować.
> Mąż Hiacynty to mój ideał faceta.
Bo siedzi cicho i boi się odezwać? xD
A serial bardzo fajny. Najlepszy był Powolniak – wiecznie w tym podkoszulku i puszką piwa w dłoni. :D
3/10 – Strasznie głupi duch. Potrafi napisać coś to tu, to tam, ale nie sprecyzuje, o co mu chodzi. ;)
Słaby ten film, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że to produkcja TV. Gra aktorska niskich lotów i scenariusz napisany na kolanie. Całość sprawia wrażenie odcinka jakiegoś niskobudżetowego proceduralu kryminalnego z domieszką pseudohorroru. Nawiasem – na plakacie wielka głowa Gooding Juniora, a w filmie go jak na lekarstwo.
7/10 – Kolejna fajna część, choć do poziomu Jutlandii odrobinę brakuje. Jest się z czego pośmiać, a prolog z planem opartym na transmisji meczu to mistrzostwo świata. :D Średnio mi się podobało jedynie to, gdzie ostatecznie skończyła walizka z pieniędzmi.
Flick i Crabtree chyba rzeczywiście się wyróżniają, choć cały ten serial to plejada zabawnych indywidualności. Jedyną moim zdaniem nieciekawą postacią jest Yvette. Szkoda, że to nie ona, tylko Maria zniknęła z obsady.
4/10 – Po mającej swój klimat części pierwszej i wypełnionej czarnym humorem "dwójce" przyszła pora na trzecią odsłonę serii. Wspomnianych cech poprzedniczek nie uświadczyłem, a do tego znacznie ograniczono ilość scen gore. Nic ciekawego.
Szczerze mówiąc, do tak niskiej oceny przyczyniła się moim zdaniem bardzo duża ilość "jedynek" wystawionych "w imię zasad" przez osoby, które nawet tego filmu nie widziały (oraz przez facetów, którzy postanowili robić w walentynki za męczenników). Wśród osób, którym podobała się książka (a do nich skierowana jest przecież ekranizacja), zbiera raczej pozytywne opinie.
Sam tego filmu nie widziałem i pewnie nie obejrzę.
Moim zdaniem nie jest tak źle. Bardziej jest to film młodzieżowy niż familijny, bo zwierzaków trochę za mało, ale jakiejś wielkiej nudy tu nie ma. Choć gra aktorska rzeczywiście nie za wysokich lotów. ;) 5/10
Fajnie, że tym razem poznajemy historię z perspektywy tego złego. Zawsze to jakaś odskocznia, mimo że wręcz oczywistym jest, jak to się potoczy. Tak nawiasem – wydaje mi się, że polskie tłumaczenie imienia głównego bohatera niezbyt oddaje to, że odnosi się ono do jego inteligencji. 6/10.
Proszę czekać…