Fabuła w sumie jest i kupy się trzyma. Problem w tym, że jest nieprawdopodobnie idiotyczna. Głupota na głupocie (zwłaszcza akcja w sklepie). Gra aktorska rzeczywiście słaba, ale Kevin Sorbo wypadł nieźle.
3/10
4/10 – Ujdzie w dużym tłoku. Fabuła nie porywa (chwilami się zastanawiałem, czy całość się w ogóle klei). Bohaterowie nieciekawi i o ile Czarny Korsarz ma jeszcze jakiś tam charakter, to o pozostałych ciężko cokolwiek powiedzieć. Sceny walk do bólu kiczowate i bez jakichkolwiek emocji. Na plus muzyka. Kostiumy też w porządku.
6/10 – Nawet fajna komedia romantyczna ze Świętami w tle. Fabuła jest "trochę" absurdalna, ale film ogląda się całkiem przyjemnie. Ma kilka zabawnych momentów.
Ode mnie 6. Niezła animacja, ale nic poza tym. Z fabuły podobał mi się jedynie motyw przeszłości głównego bohatera (dlaczego to właśnie on został wybrany). Królik moim zdaniem niesympatyczny. Mikołaj – średnio. Poza tym czarny charakter zostaje pokonany w strasznie infantylny sposób.
7+/10 – Fajny Bond, jeden z lepszych. Zarąbisty klimat i świetny (jak zawsze) Connery. Swoją drogą gratuluję inwencji polskiemu tłumaczowi – przetłumaczenie Pussy Galore na Cipcia Obfita tylko po to, by usprawiedliwić jeden uśmieszek Bonda… : P
Główną zaletą jest tu dla mnie ciekawa mieszanka bohaterów.
Nie wiem, czy o to chodziło Czechowi, że "za dużo tego wszystkiego", ale całość dałoby się spokojnie rozciągnąć na jakiś czteroodcinkowy miniserial. Nie miałoby się wtedy wrażenia, że całość dzieje się aż za szybko i że na niektóre sceny brakuje im po prostu czasu.
Ode mnie 7/10. Mimo wszystko fajnie się to ogląda.
Zgadzam się, film jakiś tam potencjał miał, ale wyszło jak wyszło. Jak dla mnie zupełnie niepotrzebny jest wątek tej żonki w samochodzie, bo stanowi źródło wielu głupot (lepiej by było, gdyby ten facet przyjechał sam).
Do połowy jest dość interesująco. Mamy takie "z małej chmury duży deszcz". Widzimy, jak zwykła błahostka doprowadza do ciągu coraz to bardziej bezmyślnych działań. Lecz w pewnym momencie szambo wybiło – okazuje się, że mamy tu prawdziwego badassa. Człowieka, który był swego czasu killerem z krwi i kości. :V
Poza tym znów doskwiera jedna z największych wad polskich filmów: dźwięk. Na przykład Dziędziel niektóre kwestie mruczy pod nosem jak jakiś pijus spod monopolowego. Bardzo ciężko to zrozumieć, a problemów ze słuchem nie mam.
5/10 to chyba sprawiedliwa ocena dla tego filmu.
Pierwsze słyszę o tym filmie Dzika droga, ale chwila wystarczyła, bym i ja na niego czekał. ^^ Chętnie zobaczę też animację Księga życia, choć nie spodziewam się niczego specjalnego. Reszta mi zwisa. :P
7/10 – Kiedy już myślisz, że widziałeś wszystko, powstaje film o bobrach zombie. ;_;
Jako komedia sprawdza się bardzo dobrze. Twórcy scenariusza musieli mieć niezły ubaw, gdy go pisali. Nie brak tu zabawnych tekstów i sytuacji. Same bobry wyglądają jak pluszaki z zabawkarskiego. xD
Moim zdaniem najlepszy gniot tego roku. Polecam, choć tylko tym, którzy lubią tego typu kino.