Aktywność

Dan Blocker

Mój ulubiony aktor z serialu Bonanza, no i tylko w nim go widziałem. Szkoda wielka, bo sądzę, że miał duży potencjał na aktora znakomitego. A tak tylko ta Bonanza.

Samotny jeździec (1959)

Bardzo dobry western. Ostatnio na dniach go sobie odświeżyłem. Bardzo wyraziste role Randolpha Scotta, Karen Steele i Pernella Robertsa znanego głównie z Bonanzy.

Pernell Roberts

Kolejny aktor amerykański, którego znam tylko z Bonanzy. Aktorstwo na poziomie, szkoda, że tak mało pozycji w filmografii. Pamiętam go jeszcze z westernu Samotny jeździec.

Tarantino krytykuje Hollywood za remake'i - dlaczego nie chce oglądać "Diuny" Villeneuve'a?

@jazjaz Całkowita zgoda z Tobą kolego. A co do Diuny pana Denisa Villeneuve’a już się kilka razy wypowiadałem i wcale się nie dziwię, że QT nie ma zamiaru oglądać. Sam zostałem na dwójkę zaciągnięty do kina i żałuję do dziś.

Krzyk (1996)

Miałem podobnie jak paru kolegów poniżej. Swego czasu obejrzałem Straszny film i myślałem, że to właściwa parodia, a się okazuję, że nie oglądałem samego Krzyku. Genialne!

Lorne Greene (I)

Zawsze będę tego aktora pamiętał z Bonanzy. Moim zdaniem aktor niezły, tylko jakoś nie trafił na wybitną rolę. Same seriale w zasadzie. Za Landonem poszedł do Autostrady do nieba. Grał jeszcze w Trzęsieniu ziemi, niestety filmu nie pamiętam zupełnie. Aktor typowo amerykański.

Michael Landon (I)

Niezły aktor, ale bez rewelacji. Dobrze się wpasował w główną rolę w serialu Autostrada o nieba. Znany właśnie z seriali jak Bonanza czy Domek na prerii. Poza tymi pozycjami za bardzo go nie pamiętam. Ale za empatię ma ode mnie 6/10.

Autostrada do nieba (1984 - 1989)

Przeciętny serial z lekkim wskazaniem na szóstkę, właściwie to 5+/10. Dobrze się tu w główną rolę wpasował Michael Landon, właściwie znany właśnie z seriali jak Bonanza czy Domek na prerii. Seans przyjemny, ale do zachwytów daleko.

Steve Austin (IV)

Przeciętny aktor, który ma po prostu wizerunek i ciało, w związku z tym nadaje się do pewnych produkcji. Muszę zaznaczyć, że wypada aktorsko lepiej od The Rocka i ciut gorzej od Stathama. Może być, nawet go lubię.

Polowanie na czarownice (2011)

Gdyby nie udział Rona Perlmana, to nawet piątki by u mnie ten film nie miał. Nicholas Cage jak zwykle nijaki. Niby wszystko okej, ale jakieś to bez jaj. Obejrzeć można, ale nie koniecznie.

Proszę czekać…