@Kristo No i chyba wszystko jasne :)
Mały oftopik sobie pozwole tu zrobić, by nie zakładać nowego wątku.
Też nie wiem dlaczego na forum dyskusyjnym nie można wkleić normalnie link do strony, tylko trzeba kombinować. Wysyłać na PW itp. Utrudnia to merytoryczną dyskusję @Grzegorz_Derebecki może warto by przywrócić możliwość wrzucania odnośników na forum dyskusyjnym. Raczej zalewu spamerów nie będzie, a jak coś to przecież moderacja może usunąć.
Ten film jest strasznie groteskowy i głupkowaty. Humor w ogóle mnie nie bawił, zresztą nie przepadam za rodzajem humoru w filmach Jackie Chana. Pokazów sztuki walki za mało. Do tego słabe i wymuszone aktorstwo, no i ta denerwująca muzyka. Niestety, ale nie podobał mi się.
Scenariusz tak słaby, że chyba sam bym lepszy napisał. Gra aktorska poniżej dopuszczalnego poziomu. Historia trywialna, ale można było ją lepiej wykorzystać. Dałem 5 tylko z uwagi na sentyment do JCvD
Bardzo dziwny i nietypowy film o relacjach między braćmi, chorobie psychicznej, zamknięciu się we własnym świecie, miłości do terapeutki, która jednak woli brata. Film ciężki. Tytułowy Aardvark to Mrówkojad, lub jak wolą autorzy polskiego tłumaczenia, Mrównik. Chory Josh ewoluuje podobnie jak ewoluował Mrówkojad.
Niesamowicie zabawna muzyczna krótkometrażówka. Mocno ironiczna. Polecam sobie obejrzeć. Dostępna bez problemu w serwisie YouTube: youtube.com/watch?v=nB6PNPFVjQQ
Kolejny short z cyklu The Hire obejrzany. Jak zwykle super zrealizowany, Clive Owen jak to on wypadł dobrze, pasuje do takich ról. Muszę jednak stwierdzić, że trochę gorszy od "Star", dlatego ocena siedem.
Chyba co niektórzy trochę przesadzają w swoich opiniach. Klimat, klimat, klimat! Do tego jak zwykle u Briana de Palmy wczucie się w epokę, Zdjęcia super. Muzyka też dobra. Aktorstwo faktycznie mogłoby być lepsze trochę, ale źle nie było. Zgodzę się, że scenariuszowo trochę chaotycznie, ale ja i tak wchłonąłem film jak gąbka wodę. Ponieważ klimat.
@Raf_Ael zdecydowanie masz rację, ja co prawda wszystkiego Sapkowskiego z cyklu Wiedźmina nie czytałem, ale zabijcie mnie, nie pamiętam czarnoskórej osoby jakoś.
Slasher mi się podobał. Ciekawie popatrzeć na jedną z pierwszych ról Jareda Leto, w której wypadł dobrze. Temat oczywiście oklepany, ale dobrze zrobiony. Chociaż, jak kolega poniżej zaznaczył, im bliżej końca tym niestety robi się trochę gorzej.
P.S. Kolejny przejaw debilizmu w radosnej twórczości polskich dystrybutorów! Ktoś mało rozgarnięty chyba nie wiedział co dokładnie oznacza termin "miejska legenda" i skojarzył sobie miasto z ulicą. Słów nie mam. Przecież spokojnie można było tytuł dosłownie przetłumaczyć bez żadnej szkody na sensie tytułu – po prostu "Miejska legenda". A tak ten durnowaty tytuł przeszedł na całą serię.
Proszę czekać…