Dawid Burdelak

@dawidek98

Aktywność

Siódma pieczęć (1957)

Ubóstwiam kino Ingmara Bergama. Z racji tego, że temat jest szczególnie na czasie – pandemie oraz masowa śmierć, polecam każdemu na uspokojenie się, zastanowienie no i przede wszystkim zrelaksowanie się. Bo każdemu z nas przyjdzie zagrać ze śmiercią w szachy. Max Von Sydow wypłynął dzięki reżyserowi tego filmu na szerokie wody za co bardzo serdecznie mu dziękuję.

Za garść dolarów (1964)

@Tomason Oglądałem. Ale i tak z filmów Sergia Leone najbardziej mi się podoba "Dawno temu w Ameryce" – ten film mi się nigdy, dosłownie nigdy nie znudzi.

Straż przyboczna (1961)

Podobał mi się równie tak samo jak "Za garść dolarów". To jest kino, a nie dzisiejsze pierdoły o seksie i dupie. Akira Kurosawa jak zawsze stanął na wysokości zadania i mamy świetny pokaz japońskiego kina przez 2 godziny. Toshiro Mifune – fenomenalny aktor.

Za garść dolarów (1964)

Kapitalny western. Takich filmów już nigdy nie będzie.

Ukryta forteca (1958)

Akira Kurosawa – nie stworzył ani jednego nieudanego filmu. Fenomen nad fenomeny, jeśli chodzi o kinematografię. George Lucas musiał być miłośnikiem tego filmu skoro skopiował niektóre rzeczy z tego do sagi Gwiezdnych Wojen. A sam Toshiro Mifune zagrał również doskonale, jak na japońskie warunki przystało. Jak tylko będę w Japonii to przyjadę na cmentarz, gdzie on został pochowany by zapalić mu znicz i oddać mu hołd tej legendzie.

Alvin i wiewiórki (2007)

Dno totalne!!! Co to ma być?! Słabizna i infantylizm – dobre jedynie dla przedszkolaków i wczesnej podstawówki.

Fanny i Aleksander (1982)

Obejrzałem ten film w wersji 5,5-godzinnej. Ingmar Bergman to najlepszy reżyser jakiego Szwecja miała. Tworzył same arcydzieła, zaczepiste wyczucie kamerą, zdjęcia, montaż i muzyka. Zasłużenie ten film dostał Oscara za najlepszą produkcję nieanglojęzyczną. W tym obrazie jest po prostu wszystko: miłość, nienawiść, zazdrość, inna rasa ludzka, kultura, religia, pojednanie, żałoba, odpowiedzialność za swoje czyny. Takie rzeczy można jeść bez końca. To dzięki niemu Max Von Sydow wybił się do Stanów Zjednoczonych – jak zasiadam do jego filmu to zdecydowanie mogę mieć pewność, że będę miał 100% satysfakcji. Aktorzy mimo, że nieznani dali z siebie wszystko. Polecam i do ulu. 10+/10

Rudobrody (1965)

Akira Kurosawa to fenomen, geniusz światowej kinematografii. Wszystkie jego filmy mi się w 100% podobały. Do tego Toshiro Mifune – najlepszy aktor, jakiego Japonia kiedykolwiek miała. W samych hitach grał, nawet po współpracy z Kurosawą zagrał tytułową rolę w Shogunie. A co do fabuły – jest bardzo ciekawa, przynajmniej nie obraża szpitali i ośrodków zdrowia w przeciwieństwie do naszego rodzimego "Botoksu". Chylę czoła, Akiro. Niech pamięć o Tobie nigdy nie zginie.

Ran (1985)

Oglądałem po raz trzeci – i jak dla mnie jest jeszcze lepszy od Siedmiu Samurajów. Akira Kurosawa miał przeogromny talent do kręcenia filmów – ubóstwiam kino japońskie, zwłaszcza w jego wydaniu. Podoba mi się gra aktorska, kostiumy, sceny walk, trochę brutalny ale takie są realia XVI-wiecznej Japonii – Tatsuya Nakadai wręcz w roli życia. Arcydzieło! Szkoda, że nie dostał więcej Oscarów. Bardzo smutna i przygnębiająca produkcja, no ale tacy ludzie są wobec siebie i mają w genach zło wyrządzane drugiemu człowiekowi, a zarazem ciągłe walki o ziemię, pieniądze, bogactwa czy w końcu o jadło i trunek. Pięknie to zostało pokazane właśnie w "Ranie". Nie wykluczam wcale ponownego obejrzenia tej cudownej, rzekłbym wręcz niesamowitej produkcji. Najlepszy film 1985 roku według mnie!

Ziemia obiecana (1974)

Z Andrzeja Wajdy bardziej podobały mi się Kanał, Człowiek z Marmuru czy z Żelaza. Ale i w tym filmie dostrzegłem pozytywy, którymi są: wyśmienite aktorstwo, genialna muzyka czy ukazanie XIX-wiecznej Łodzi. Tylko, co z tego skoro film jest nudny przez cały czas. Nic się nie dzieje – tylko bohaterowie gadają i gadają. Nawet ukazanie budowy fabryk przemysłu włókienniczego został ukazany jak na mój gust fatalnie. Trudno ten film nazwać sknoconym. Cieszę się, że nie dostał Oscara ten film, bo dużo wyżej sobie cenię Romana Polańskiego jako reżysera.

Proszę czekać…