@dawidek98
Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. To jest główny aspekt, który przykuwa do ekranu z niezwykłą mocą.
Następne części Mumii są dla mnie do zaorania.
Niezapomniane kino, które oglądałem z wypiekami na twarzy. Clint Eastwood w aktorskiej formie – remake tego cudeńka to dla mnie czysta abstrakcja. Efekty specjalne do dziś robią wrażenie, a i książka nie dorównuje filmowi. Mistrzostwo świata.
Należy pamiętać, że to tylko film. Podobać się może oficerski sznyt i klasa dowodzących okrętem, jednakże zachodzi pytanie, dlaczego nie użyli swojego arsenału? Mając w polu widzenia kilka statków wroga, z powodzeniem mogli je zatapiać.
Wiernie odwzorowana ekranizacja powieści Hermana Melville’a. A najlepszą postacią w filmie był wytatuowany i oszpecony człowiek, którego imię jest strasznie ciężko wymówić. Tym niemniej jestem pod wrażeniem, tym bardziej że jestem w trakcie czytania tej książki.
Nie takie złe. Parę razy się uśmiechnąłem.
Niestety – kolejny raz film nie zdołał wznieść się ponad poziom, które reprezentują seriale Następne Pokolenie i Voyager.
W tym filmie znajdziemy dużo nawiązań do 2001: Odysei Kosmicznej i Armageddonu. Niestety, to co razi w uszy to język chiński – jak ktoś nie oglądał, myślę, że wiele nie straci, bo do mnie Wędrująca Ziemia też nie przemówiła. Aktorzy tak dobrze nie zagrali. Dla efektów specjalnych można przeboleć, ale oglądać tego więcej niż raz nie chciałbym.
Całkiem niezłe jak na Star Treka. Jednakże, aby się świetnie bawić, należy mocno przymrużyć oczy – to wtedy fajnie się będzie oglądało tą część.
Jedyne Star Treki, które były fajne to ten z 1979 i Pierwszy Kontakt. Bardziej adekwatny tytuł to "Star Trek: Akrobacje". Wyczyny jak w cyrku. Całość wygląda prawie jak odcinek tasiemcowego "Trekowego" serialu.
Proszę czekać…