Dawid Burdelak

@dawidek98

Aktywność

Solaris (1972)

Ogólnie OK, ale scena jazdy po autostradzie (kilka minut) zabija nudą i dłużyzną. Reszta filmu bez zarzutu fajnie spaja i uzupełnia się z książką.

Truman Show (1998)

Piękne kino. Jim Carrey jest po prostu genialny. Idealne połączenie komedii z dramatem.

Ace Ventura: Zew natury (1995)

Najlepszy film z Jimem Carrey zaraz po "Masce". Pękałem ze śmiechu przez cały seans. Przygody tytułowego psiego detektywa w Afryce zasługują na absolutny podziw i szacunek. Mamy tu mieszankę przeróżnych rodzajów humoru, także każdy znajdzie coś dla siebie. A najlepsze momenty w filmie to wyjście z dupy nosorożca i ludzie myśleli że to poród, jak go tubylcy nadziali włóczniami i nie chciał ich zdjąć z nóg żeby się katować (nieudolnie chciano nawiązać w polskiej kloace z 2009 roku o tytule "Złoty środek" "żartem" jak Robert Gonera nadział się kroczem na kaktusa), jak walił ciężarną kobietę w brzuch i wyleciało jej dziecko z łona matki wraz z pępowiną, no i przede wszystkim zakon buddyjski. Jakie on tam strzelał miny, jak jechał fajnie samochodem terenowym to po prostu absolutny kosmos i mistrzostwo świata. Takich spektakularnych komedii już się dzisiaj niestety nie kręci – opierających się tylko na seksie czy wulgaryzmach. Jeden z moich najulubieńszych sequeli w historii kinematografii. O niebo lepsze od części pierwszej, która była kolokwialnie pisząc bez jakiegokolwiek zachwytu. Takiej beki dawno nie uświadczyłem, poważnie. Jim Carrey to jeden z najlepszych komików, jakie kiedykolwiek nosiła Ziemia. Polecam każdemu chcącemu się pośmiać. Miałem jazdę bez trzymanki i gwarantuję wam, że też ją będziecie mieli!

Ace Ventura: Psi detektyw (1994)

Może się czepiam, ale gdyby nie Jim Carrey, to film byłby raczej słaby.

Zostać miss (2001 - 2001)

Komukolwiek się to podobało?! Współczuję gustu. Strasznie głupi, płytki i denny serial. Dialogi i scenariusz były pisane na kolanie. Już od małego berbecia mnie odrzucał – samą nagością nie przyciągniesz prawdziwych koneserów seriali. Prawdziwa żenada, jak to w Polsacie zresztą. Chyba dla kasy zostały te ekskrementy nakręcone, bo nikt normalny takiego badziewia by nie zaakceptował. No i sama piosenka z czołówki – bardziej anemicznego tekstu i melodii już się nie dało wcisnąć. Aktorstwo pominę bardzo szerokim milczeniem. Cieszę się bardzo, że wśród moich znajomych, w moim towarzystwie stał się serialem kompletnie zapomnianym. Bo beznadziejnych rzeczy czy sytuacji nie powinno się wcale pamiętać.

Nieoczekiwana zmiana miejsc (1983)

Fajna komedia. Wątek z pijanym Mikołajem jedzącym rybę razem z włosami z brody jest niezły.

Gulczas, a jak myślisz? (2001)

Próbowałem obejrzeć do końca, ale nie obejrzałem. I nie żałuję – bo tak denny film nie miał zawzięcia nigdzie. Poza salami kinowymi, lecz na szczęście seans "Yyyrkaaa!!!" przeszedł niezauważony przez ludzi i tylko garstka osób obejrzała tą kosmiczną kupę w kinach. Gdzie Jerzy Gruza z czasów "Wojny domowej" i "Czterdziestolatka"?! Czas zatarł ślad. Nawet to ścierwo ma swój fanpage na Facebooku. Świat się naprawdę kończy.

Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy (1973)

Piękne. Scena z wręczaniem prezentów jest po prostu boska. Sam nie wiem co lepsze, lala łowicka czy płetwy?

Kłamca, kłamca (1997)

Rola Fletchera Reede, to przede wszystkim niezwykłe miny Jima. Facet jest w tym wyśmienity.

Głupi i głupszy (1994)

@rast26 Dla mnie średniakiem jest Kiler. Co prawda kilka razy go obejrzałem, ale nigdy go nie wspominałem najlepiej.

Proszę czekać…