Marek

@jacks

Aktywność

Max Payne (2008)

6/10 to max co może z tego być :) nie starczyłoby mi palców żeby policzyć ile razy na filmie ziewnąłem :) i naprawdę nie porównujcie tego do hitmana bo on przy tym ma 10/10…

Dochodzenie (2002)

6/10 – Gdybym miał wybrać jedno słowo opisujące ten film to wybrałbym "drętwy". Akcja nieciekawa, aż nudna. Daję 6 jedynie przez wzgląd na DeNiro oraz panią Dushku, dzięki której choć przez chwilę film był przyjemny dla oka…

W cieniu chwały (2008)

6/10 – Powielane motywy. Niby wszystko dobrze, ale bez szału. Norton ratuje produkcję.

Najważniejszy głos (2008)

7/10 – Im starszy Costner tym lepiej się go ogląda. Ogólnie na plus.

Death Note: Ostatnie imię (2006)

8/10 – Kontynuacja Death Note. Wszystko zgrabnie połączone w całość ale i tak "jedynka" bardziej mnie przekonała. Mimo wszystko polecam, bo koni japońskie to zupełnie inna półka :)

Miasto cienia (2008)

6/10 – Kino typowo familijne. Pomimo dość dobrych efektów specjalnych jakoś nie wciąga. Stąd niższa ocena. Dla małych widzów, polecam.

Death Note: Notatnik śmierci (2006)

8/10 – Bardzo ciekawa historia. Przyjemnie się ogląda i nawet japoński tak nie drażni w tym filmie :) Chyba nie kapuję do końca finału ale może to i dobrze bo jak tylko będę miał okazję obejrzę ponownie. Polecam.

Rock'n'Rolla (2008)

8/10 – Dobre kino. Po prostu :)

Zaginiony lot (2007)

6/10 – Miałem okazję obejrzeć w telewizji, gdyż nic innego nie było do wyboru :) Jako, że to produkcja telewizyjna to nie zachwycała efektami specjalnymi. Aktorzy raczej też drugiego sortu, bo głównego bohatera nie widziałem w żadnym filmie poza sitcomem Beverly Hills 90210 i to dobrych dziesięć lat temu :) Może Lou Diamond Phillips jest barsziej znany, ale rola w tym filmie zupełnie mu nie pasowała. Ogólnie da się obejrzeć, ale nie rzucałbym się na niego gdybym miał cokolwiek innego do oglądania :)

Wspólnicy z przypadku (2009/I)

7/10 – Co prawda niczym specjalnym produkcja nie zaskakuje ale i tak dobrze się ogląda. Pomijając drobne raki w scenariuszu to historia całkiem, całkiem. Bardzo dużo daje gra Dannyego Glovera bo bez niego mogłoby być o wiele gorzej. Film na nudny wieczór.

Proszę czekać…