Aktywność

Nostalgia anioła (2009)

Cóż, a jak już pisałam, dla mnie te filmy są całkiem różne, w sensie, że zupełnie inaczej je odebrałam. Nostalgia trochę za bardzo jest kinem familijnym, ale to wszystko kwestia indywidualnego podejścia/gustu.

Swoją drogą dawno Cię nie widziałam tutaj? Jakaś przerwa?

Błękitek (2007)

słabizna – nie miałam siły obejrzeć tego czegoś do końca. Niby miała być komedia, niby gra aktorka znana z serialu komediowego, ale w ciągu pierwszych 15-20 minut nie zaśmiałam się ani razu, za to film zdążył mnie zdenerwować: dzieci głównej bohaterki to małe potwory, drące się niemiłosiernie. Miałam wrażenie, że oglądam nie film, ale "Super nianię", tylko bez niani, za to z dziećmi Szatana. Dziękuję bardzo, zły początek jak na komedię. Choć nie, zły początek jak na jakikolwiek film…

Nostalgia anioła (2009)

The Fountain widziałam i nie mam pojęcia jak można porównać do niego Nostalgię anioła? Ten pierwszy genialny, głęboki, wzruszający, pełen emocji, ten drugi to familijne kino bez polotu. Sceny o których piszesz też zupełnie inaczej w obu filmach wyglądały i w "Nostalgii" były to ociekające słodyczą, śliczne obrazki, które w sam raz nadawałyby się na plakat do pokoju nastolatki, i które zupełnie mnie nie wzruszyły w odróżnieniu od obrazów (genialnie połączonych z muzyką) w Źródle".

Pozwem w reklamy

Świetny pomysł ma dziewczyna, również z chęcią chodziłabym do kina na sam film, i informacja o której godzinie FAKTYCZNIE zacznie się film jest na miejscu. W końcu płaci się za bilet na film a nie za oglądanie reklamy.

Wspaniały rok 1939 (2009)

6/10 – Nie potrafię napisać nic sensownego na temat tego filmu, bo nie wzbudził we mnie specjalnie żadnych emocji, ani jest dobry ani zły, generalnie jest średni, chyba w każdym ze szczegółów. Aktorstwo może być choć nie powala, akcja podobnie, treść niby nie mam jakiś większych zastrzeżeń, ale też mnie nie porwała. Nie jestem w stanie wymienić ani specjalnych wad, ani też zalet – i to jest chyba największa wada tegoż obrazu. Obejrzeć można, nudny nie jest, ale też nie będzie to rzecz zapamiętana na długo. Ot i tyle.

Hollywoodland (2006)

Moja ocena podobna 6/10. Klimat utrzymany dobrze, niestety za bardzo się dłużył i generalnie pytanie jak umarł/zginął Reeves stawało się coraz mniej istotne. A szkoda bo pomysł całkiem dobry, niestety nie do końca wykorzystany. Na plus dodatkowo ciekawa i dość dobrze zagrane role Brodiego i Lane.

Wszystko jest iluminacją (2005)

Mnie film bardzo się podobał, momentami zabawny, innymi smutny i wzruszający. Podróż bohatera w moim odczuci nie była zbyt patetyczna, choć to chyba kwestia indywidualnego odczucia.
Co do samej Ukrainy – byłam tam w ubiegłym roku i wiem na pewno, że jest to kraj skrajności. Są miejsca gdzie jest bardzo bogato i są miejsca gdzie bieda piszczy. Niestety więcej jest tych drugich. Jednocześnie jest to przepiękny kraj, ludzie są prości i przyjaźni, i mam nadzieję tam ponownie pojechać.
Może też dlatego, że Ukraina jest mi tak bliska nie dostrzegłam tego o czym piszą przedmówcy, że "film ten ukazuje co najgorsze na Ukrainie". To co ja widziałam to podróż pięknym, dzikim krajem, by poznać historię przodków.

[edit] nie wiem czy tylko ja to zauważyłam, ale akcja zaczyna się niby w Odessie, ale na dworcu z którego jest odbierany Jonathan pisze Lwów:) Na dodatek to chyba nawet nie jest dworzec we Lwowie, tylko jakiś inny:)

Zdobyć Woodstock (2009)

może być – Od taki przyjemny filmik o wielkiej hippisowskiej imprezie, w sam raz na popołudniowy seans. Bardzo ciekawe role transwestyty-ochroniarza i mamusi, i fajny klimat. Film jest dość lekki, problemy młodych ludzi z tamtych czasów są pokazane tylko ogólnie, ale jak dla mnie nie jest to minusem. Mnóstwo już było głębokich dramatów o latach 60, wojnie w Wietnamie, równouprawnieniu, feministkach, i wszystkim innym co wtedy się działo, brakuje za to filmów, pokazujących ten okres bardziej pozytywnie. I ten film, mimo, że nie powala na kolana, taki właśnie pozytywny jest.

Kwiat pustyni (2009)

czytałam książkę – i niestety w porównaniu z książką film jest słaby. Moja ogólna ocena 6/10, bo film ogólnie nie jest zły i zobaczyć można, ale zdecydowanie lepiej przeczytać.

Świetliki w ogrodzie (2008)

> Beznickowy o 2008-11-28 11:42 napisał:
> Ograny temat. Dramat ani trochę nie wzrusza, co jest spowodowane słabą grą
> aktorów, nie rozczarowała tylko Emily Watson, bo po grze Willema Dafoe można
> czuć niedosyt – a reszty aktorów szkoda komentować.
> Sama narracja jest źle prowadzona. Co raz pojawiające się sceny retrospektywne w
> większości nie łączą się ze scenami je poprzedzającymi lub bezpośrednio po nich
> występującymi.
> Między innymi te powyższe czynniki sprawiają, że film jest słaby, a sama próba
> zaczepienia go pod kino ambitne poprzez dodanie wiersza poetyckiego Roberta
> Frosta, ukazuje miałkość tego obrazu.

Niestety w znacznej części muszę się zgodzić, spodziewałam się dobrego, poruszającego dramatu, a film momentami się dłuży. I o ile gra aktorska mnie aż tak bardzo nie rozczarowała jak kolegi Beznickowego to z resztą negatywnych uwag się zgadzam, scenariusz się nie klei, przez to całość wypada nie najlepiej.
W mojej ocenie 6/10, może być ale bez zachwytu.

Proszę czekać…