Nie kupuję podwójnej historii i dramatu byłej pisarza. Za to historia z powieści szarpie nerwy. Świetna gra aktorska (nawet Aarona).
"Zbrodnia i kara" w wersji yuppie ze sporą dawką czarnego humoru. Wątek nierówności i zamieszek rasowych – choć wydaje się istotny – ma charakter drugorzędny.
Niepewna siebie nastolatka otwiera się na uczucie poznanej dziewczyny. Ładnie, eterycznie nakręcony, choć też nienajlepiej domknięty.
Jest tym dla tenisa czym "Rush" był dla F1 – świetnym portretem dwóch osobowości, ich legendarnego pojedynku i blasku złotych lat sportu.
Bije w tym filmie wielkie serducho, które opromienia widza niczym czerwony przytulas! Alternatywna realna wersja wydarzeń była zbędna, choć zgrabnie wpleciona.
Daremna formuła pięciominutowych odcinków wypchanych przewidywalnymi jump scare’ami. Bohaterowie papierowi, zdjęcia rozmyte i rozedrgane, a plot nijaki.
Efekty specjalne naprawdę dobre, fabuła wtórna i z wyraźnie widocznymi szwami, ale i tak Rosjanie zawstydzili "Fantastyczną czwórkę".
8,5 // jesień życia, zbawienny wpływ towarzysza (choćby cyfrowego) oraz o rozczarowującej niedokładności wspomnień i radzeniu sobie ze stratą.
Disney komputerowy, a jednak bardzo klasyczny. Dość wtórny w warstwie scenariuszowej, ale dobrze podany i wkomponowany w barwne, odświeżające Hawajskie klimaty.
Po duecie Adkins – Van Damme oczekiwałoby się czegoś więcej.
Proszę czekać…