Niezłe efekty – o dziwo one najmniej się zestarzały. Nikłe napięcie, intryga grubymi nićmi szyta a naiwność postaci drażniąca.
Wtórny, ale ogląda się dobrze. Ma tempo, ma humor, ma sporo dość czytelnych starć. Travolcie brak charyzmy Neesona a i epilog był zbędny (ocena do balkonu)
Nikły budżet oraz rozczarowująca skala widowiska i oddziaływania obiektu. Były zadatki na coś więcej, zachowania załogi są rozsądne, ale nic godnego zapamiętana
+1 za wiek (wciąż się dobrze trzyma mimo tylu lat) i końcówkę // Nie straszy, ale buduje nastrój. Świetne zdjęcia i scenografie. // Kogo przerasta metraż niech spróbuje z inspirowanym filmem teledyskiem do "Living dead girl" Roba Zombie’ego
obejrzanych sezonów – 1 // Republikanin na emeryturze dostaje objawienia i lewaczeje. Pomysł samograj, chociaż pozostaje poczucie niewykorzystanego potencjału.
Porządnie nakręcony, choć niespecjalnie obsadzony thriller. Pomysł ciekawy, choć tłumaczący przypadki zwrot akcji odbiera napięcie. + za scenkę ala "Nagi lunch"
Chciałoby się "Amazing Spider-mana 3" lub Garfielda w MCU, ale co począć… Zacisnę zęby i przyznam, że to dobra i efektowna komedia superhero z dobrym wrogiem.
Nie moja bajka. Brutalny, sadystyczny, wulgarny, prymitywny i mało kreatywny slasher z postaciami którym niespecjalnie się kibicuje. // Czemu akurat 31? Bo tak.
Po co ten "fun" w tytule? Owszem – temat bankructwa i przekrętów finansowych potraktowano szarżą i slapstickiem, ale tak zupełnie beztrosko to też nie jest.
Niezła pokazówka z potencjałem na rozwinięcie w dobry, efektowny film pełnometrażowy. Blomkamp jakiego dobrze znamy, choć już bardziej wyrobiony.
Proszę czekać…