Aktywność

Widzę, widzę (2014)

6,5 // Dobry pomysł, jednak jego kontemplacyjne tempo mi nie leży. Przez godzinę ciekawi w jakim kierunku pójdzie historia, potem sensownie acz rozwlekle domyka

Szalona wyprawa Billa i Teda (1991)

Excellent! Może i nie tak świeży jak oryginał, ale ujmy mu nie przynosi, a logika kolejnych zdarzeń jest uroczo wątpliwa. Ponury Żniwiarz wymiata!

Sausage Party (2016)

Gdyby nie absurdalność pomysłu wyjściowego byłaby to wulgarna pornokomedia w której bohaterowie potrafią gadać tylko o dymaniu.

Kociak (2015 - 2015)

Chociaż morderca z zabijaniem się nie patyczkuje, to i tak od serialu bije sztucznym pięknem i powabem.

Potęga strachu (2006)

Podobało mi się wręcz absurdalne nagromadzenie dość prawdopodobnych komplikacji oraz degeneratów na centymetr klatki filmowej. Tylko finałowy zwrot psuje odbiór

Koszmar (2015)

Intrygujący z początku, świetnie pokazujący staczającą się w obłęd bohaterkę, w drugiej połowie zaczyna przedkładać metaforę nad fabułę czym traci. Epileptyczny

Latające talerze (1956)

Odpowiedni wstęp i cała sala pęka ze śmiechu! // Projekty statków oraz ich zgranie z filmami było w porządku, ale cała reszta leży.

Straż graniczna (2000)

Może i w Hollywood powstałby z tego skryptu niezły akcyjniak, ale tu wszystko było realizowane po kosztach co skutecznie zniwelowało frajdę z seansu.

Muppety (2015 - 2016)

Ciekawe odświeżenie formuły show – nowoczesne ale bliższe duchowi oryginału niż filmy kinowe. Z fabułami, żartami i gośćmi bywało już różnie. Plus za Fishburnea

Areszt domowy (2014)

Pomysłowa parodia kina grozy spod znaku nawiedzonych chałupek z niezłymi zwrotami akcji. Rozkręca się powoli, by w finale wejść na wysokie obroty.

Proszę czekać…