@Movieman
Komedia? Dobre sobie. – Klasyfikacja tego serialu to jakieś nieporozumienie. W zasadzie jest to dosyć ciężkawy klimat z kilkoma lżejszymi momentami.
Komedia? Dobre sobie. Serial o smutnych ludziach i ich życiu w popapranej rodzinie. I tak jak zauważył Beznickowy, ojciec wydaje się być najnormalniejszy z całej tej hałastry pomimo skrywanej tajemnicy. Ale też nie od razu. Poprawia mu się dopiero od momentu kiedy odnalazł własne ja i wyzbył się swoich kompleksów i tego kim jest naprawdę. A ta tajemnica, przestała być tajemnicą i powoli wszyscy znajomi i rodzina zaczęła dowiadywać się o tym, że głowa rodziny jest transseksualistą.
Ciężko było mi polubić, któregoś z bohaterów. W pewnej chwili zapałałem jakąś tam minimalną sympatią do Sary, ale zostało to zniweczone ostatnim odcinkiem. Tę rodzinę po prostu ciężko polubić, przynajmniej mi.
Przełomowy moment serialu dla głównego bohatera? Chyba wtedy jak jest na lunchu ze swoimi koleżankami (? no też facetami lubiącymi ubierać damskie ciuszki) i do jednej z nich podbija gość, który okazuje się być znajomym Maury/Morta. Jedna z niewielu zabawniejszych scen w pierwszym sezonie, która sama w sobie nie jest jakoś mega zabawna, śmieszy bardziej komizm tej sytuacji i tego jak toczy się ta rozmowa.
Interesująca pozycja, do której podchodziłem z lekką obawą. I w sumie są momenty, że propaganda LGBT jest widoczna, ale nie kłuje to aż tak bardzo w oczy. Kolejny minus to retrospekcje – Tambor w latach 80/90 wygląda dokładnie tak samo jak we współczesności. Dla kogoś może to być niezbyt ważny detal, mnie jednak takie rzeczy lekko irytują.
Drugi sezon z pewnością sprawdzę. A teraz mam problem z oceną. Takie 6+/10, może 7-.
Pozytywnie – Nie wierzę, że to piszę, ale wreszcie powstał film z Melissą McCarthy, który mi się autentycznie podobał i co najważniejsze bawił, a nie żenował.
Żarty w większości trafiły w moje gusta. Wiadomo znalazły się jakieś suchary czy sceny z wymiotami, ale mniejsza o to. Postacie? Super. Bohaterka grana przez McCarthy w pewnym momencie zmienia sie ochroniarza swojego wroga i zaczyna rzucać takimi wiązankami, że brechtać się nie mogłem przestać. Kolejny Statham, lol. Gość ma talent komediowy, kto by pomyślał.
Reszta filmu to bardzo fajna parodia kina szpiegowskiego, która bawi się jego schematami i konwencją np zmiana tożsamości w każdym innym mieście albo… A, więcej nie piszę bo jeszcze coś zdradzę. Warto sięgnąć po film z Melissą! Koniec świata bliski :)
Mocne 7/10
No właśnie. Jeśli chcą robić już ten prequel to John nie może nawalać się z bandą terrorystów chcących rozwalić Nowy Jork. To musi być jakiś – nie wiem – gang napadający na staruszki po północy w Central Parku.
Plus tego wszystkiego jest taki, że Jai Courtney nie zagra młodego McClane’a (w teorii już go zagrał, ale chodzi o Johna).
Kandydatów jest tylko dwóch – nowi Coenowie i Tripe 9. Głos na ten drugi ;)
Z ust mi to wyjąłeś. W ogóle WW prezentuje się olśniewająco. A znakomite jest też to ujęcie Gacka w filmiku – 01.53
Teraz tylko czekać aż Shyamalan znowu dostanie ze 150 mln na film :)
Dokładnie! W ogóle to po pierwszym zwiastunie targały mną emocje, lekki dreszczyk, a teraz? Meh. No i ta szata graficzna, jak nie Pixar! No, ale w kinie jestem raczej bankowo.
Ale patrząc na grafiki czy rysunki z komiksów to szczerze powiedziawszy ciężko byłoby to popsuć. Zresztą na razie mamy tylko grafiki koncepcyjne, zobaczymy jak to będzie się prezentować chociażby w zwiastunie. No, ale tak jak mówię, jest minimalna szansa, że będzie to słabe :)
Ta postać sama w sobie wydaje się być kozacka :)
Odjazdowa jest ta akcja z 21 października :)
Proszę czekać…