W dwóch ostatnich częściach Walkera równie dobrze mogłoby nie być, był tak naprawdę drugoplanowym bohaterem a za główne małpki w tym cyrku robili Diesel i Rock.
Producenci, aktorzy i fani serii bardzo lubią wspominać o rodzinnych wartościach jakie niby przekazuje ta telenowela (co najlepiej było widać w "idź sobie blondynko, Michelle Rodriguez zmartwychwstała" hehe), więc na filmie posmucą się trochę przy Band of Horses "The Funeral", albo balladzie Ludacrisa i jazda do przodu.
Po katastrofie na planie "Strefy mroku" od 30 lat nadal oglądamy helikoptery, a po śmierci Brandona Lee na planie "Kruka" nadal od 20 lat oglądamy strzelaniny. Także bez obaw, zwłaszcza, że Walker zginął daleko poza planem.
Nie mam żadnego zdania o jej aktorskich umiejętnościach, ale wygląda sympatycznie.
Przypomnieliście mi o paru ciekawych filmach, szczególnie Gone Girl jest intrygujący (Fincher kierujący Benem Affleckiem, Neilem Patrickiem Harrisem i Tylerem Perry).
Już grudzień, za chwilę duchowe i żołądkowe uniesienia Świąt Bożego Narodzenia, a potem miejmy nadzieję jedynie duchowe, a nie żołądkowe uniesienia Sylwestra. Po tym wszystkim nastanie 2014 rok. Na jakie filmy czekacie najbardziej? Na początek moja lista:
1. Wish I Was Here- czyli Zach Braff powraca do reżyserowania filmów, mam nadzieję, że ze skutkiem choć w połowie tak dobrym jak przy "Garden State"
2. Tusk- pod tym niepopularnym tytułem kryje się nowy film Kevina Smitha o dziwacznym pomyśle wyjściowym. Horror. Facet przebrany za morsa. Drugi facet który mu to każe. 20 kilo starszy Haley Joel Osment. Będzie strasznie, albo śmiesznie, albo Red State.
3. Interstellar- panowie z Filmwebu nie mogą się już doczekać widoku czarnej dziury Christophera Nolana. Ja też.
4. A Tale of Love and Darkness- Natalka Portman zmierzy się z reżyserią, Sławomir Idziak z poleceniami Natalki. Chcę zmierzyć się z tym filmem.
5. Noah- zwiastun zapowiada potop złych recenzji, ale mam nadzieję, że Aronofsky zaprowadzi mnie na suchy ląd pozytywnej opinii.
6. Dumb and Dumber 2- jestem ciekawy co tam u Paputka
7. X-Men: Days of Future Past- szkoda, że to nie jest samodzielna kontynuacja First Class, ale i tak czekam z niecierpliwością
8. Foxcatcher- Carell będzie cudowny jako psychopata, szkoda, że gdy chociaż raz trafił się przeciętny oscarowy rok na męskim drugim planie, to przenieśli mu premierę
9. Jane Got a Gun- za Natalką choćby na Dziki Zachód!
10. Godzilla- a tutaj wiele zależy od zwiastuna
5/10 – Dziwaczny film, dramat miesza się tu z komedią, a realizm z bajkowym klimatem. Postacie Ruperta Grinta i Jamesa Buckleya są za to wyjęte z jakiejś młodzieżowej komedii imprezowo-inicjacyjnej, a Melissa Leo z ledwie zaczętego tutaj dramatu o rozliczaniu się z własnym dzieciństwem. Wydaje się, że Bukareszt był dobrym pomysłem na tło do tego scenariusza, z jednej strony sfilmowany jest jak jakieś miasto gangsterów, a z drugiej w sposób bajkowo-pocztówkowy, miejsce akcji jest potraktowane tak samo jak jej ciągle zderzające się ze sobą elementy.
Jednak ta filmowa zupa ma składniki podane w nieodpowiednich proporcjach, jak na dramat ma za mało scen dramatycznych, jak na komedię za mało scen komediowych, miejscami zmierza też w stronę opowieści o gangsterach w stylu Guya Ritchiego, tego też jest zbyt mało. Pozostaje niedosyt, zwłaszcza, że trzeba przymykać oko na parę scenariuszowych mielizn i wygodnych wątków (nawet zaślepienie miłością nie tłumaczy zachowania Szyi przy wątku z kasetą).
Dobrze, że Szyja Lebof przypomniał sobie, że kiedyś był obiecującym, młodym aktorem. Póki nadal jest młody i ustawił swoje wnuki, może próbować zdobyć niezależną sławę w coraz dziwniejszych scenariuszach. Tutaj ubiegł zakusy Von Triera i przez krótki moment świeci swoim małym Lebofem, na szczęście to nie jedyne co ma do zaoferowania widzowi. LaBeouf ciągnie ten film, stara się poskładać do kupy kilka różnych konwencji, i jest to rola równie niezła co ta u Redforda. Oby tak dalej.
I tak Wilson nie zawsze zawracał sobie głowę udawaniem inwalidy :)
SPOILER
To Gubernator mnie irytował, nie Hershell :) A śmierć Hershella jest dość głupia w sytuacji gdy Phillip nie miał z nim żadnych porachunków, w przeciwieństwie do Michonne. Być może nowy showrunner nie chce moralizującego dziadka w ekipie, lub też producenci chcieli się jakoś pozbyć Scotta Wilsona po tym jak w sierpniu został aresztowany za jazdę po pijaku.
Szczególnie na czwartym zdjęciu. Obawiam się, że tak już będą wyglądać superprodukcje, a jedynymi pasjonatami o dużych budżetach którzy masowo będą budować dekoracje i modele pozostaną Nolan i Abrams.
Oficjalnie baner w wysokiej rozdzielczości
http://i.imgur.com/zSEUYk4.jpg
Proszę czekać…