Dobry zwiastun. Jednak nie wiem czy to Jackson tak mocno zakochał się w komputerze, czy też Hollywood tak mocno podąża tropem pewnej stylistyki, że niektóre sceny wyglądają potwornie sztucznie, jak z filmu animowanego lub gry video.
Szkoda, że po raz kolejny mam takie wrażenie przy fragmentach filmu Petera Jacksona, niegdyś zakochanego w praktycznych efektach specjalnych (Trylogia Złego Smaku), dzisiaj niczym nowozelandzka sroka podążającego za błyskotkami Hollywood.
Urocze zdjęcie :)
Hollywood miało już w tym samym roku dwa filmy o Marsie, dwa o wielkiej asteroidzie, to teraz czas na dwa o twardzielu w Białym Domu. Stawiam, że w porównaniu z Butlerem, rolę Tatuma przyjmę z uśmiechem politowania.
Fajny, nawet całkiem świeży pomysł wyjściowy dla filmu o mocno nieświeżych bohaterach doczekał się rozczarowującego rozwiązania. W ciągu kolejnych minut ulatuje gdzieś początkowy, sympatyczny klimat, może nawet nieco porównywalny do amerykańskiego kina niezależnego, aby przejść do okropnie cukierkowego zakończenia. Levine po 50/50 kolejny raz udowadnia, że potrafi operować piosenkami i to w sumie wszystko co zapamiętam z tego filmu. Szkoda.
6/10
Po połknięciu 6 sezonów już rozumiem :)
Pojawił się też kolejny, niesamowicie efektowny zwiastun
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=dwYatpwrs8s
Przede wszystkim wydaje mi się sequelem potrzebnym jedynie pod kątem finansowym. Niby fabuła jedynki w pewien sposób się urywa, ale da się ją dopowiedzieć w dwóch słowach.
Akapity opisujące fabułę nie brzmią zbyt zachęcająco, pocieszyła mnie dalsza część. I tak nie sądzę aby dorównał jedynce.
Zignorowali zakończenie części pierwszej czy mi się wydaje? Niezbyt mi się to podoba, a sam zwiastun ok, widać większy budżet i jeszcze większe efekciarstwo. Przejdę się do kina bo Insidious to jeden z moich ulubionych horrorów ostatnich lat.
Proszę czekać…