Wszystko co najlepsze od DiCaprio mamy w zwiastunie, to trailer "napompował" rolę Leo, jest bardzo dobra ale wymiatają tam Christoph Waltz i Samuel L. Jackson.
To będzie pojedynek między Lincolnem a Poradnikiem, większość ekspertów stawiała na bitwę Lincoln-Argo ale brak reżyserskiej nominacji dla wydawałoby się absolutnie pewnego Afflecka raczej studzi te zapędy. Wystrzelał się też chyba Zero Dark Thirty często typowany jako ten trzeci.
W każdym razie na obecną chwilę obstawiam zwycięstwo Lincolna ale nie można też zapominać o Poradniku, który zgarnął wszystko co mógł więc Akademia go kocha. "Miłość" to pozycja dla starszych członków Akademii którzy rok temu głosowali na "Drzewo życia", "War Horse" czy "Strasznie głośno, niesamowicie blisko" a wiemy jak skończyły wymienione filmy.
Dla Hanekego wielkim sukcesem są już dwie, pierwsze w karierze nominacje do Oscara i znalezienie się w tej sensacyjnej piątce reżyserów pozbawionej Afflecka i Bigelow. Kompletnie nie rozumiem wyróżnienia dziewczynki z "Bestii" która nie pokazała tam nic wykraczającego poza standardowe role czarnoskórych dziewczynek.
Skyline to film z 2010 a Bitwa o Los Angeles z 2011 roku.
Ten trailer jeszcze mocniej poszedł w kierunku "Transformers 2013", mam nadzieję, że to tylko taka sztuczka marketingowców. Co dziwne nigdy nie powiedziałbym, że przy obu filmach pracowało ILM, efekty u Baya biją na głowę szczegółowością te pokazane dotychczas przy Pacific Rim.
2/10 – Dawno już nie widziałem filmu w którym praktycznie każda scena byłaby nieudana, dawno już nie widziałem tak FATALNEJ, niezamierzenie śmiesznej roli jak ta Tylera Perry. Wtóruje mu niewiele lepszy, karykaturalny Fox któremu niedźwiedzią przysługę robi operator, wyłapując każde ujęcie w którym była gwiazda "Zagubionych" wygląda na upośledzonego a nie psychicznego.
Do tego dodajmy jeszcze niesamowicie zły montaż (końcowa walka między Foxem a Perrym to kuriozum roku), fatalną muzykę (w scenie między Foxem a piękną panią, która w zamierzeniu ma wzbudzać napięcie, leci typowa muzyczka z pornola tak jakby kompozytor opacznie zrozumiał polecenie o budowaniu napięcia) oraz scenariusz dzięki któremu jedynym zaskoczeniem będą mordercze dla uszu dialogi i mocno spasiony majestat Jeana Reno.
Jedynym, malutkim plusem "Alexa Crossa" jest John C. McGinley. Lubię tego aktora, na cokolwiek zbiera kasę, czy na kredyty, drinki z palemką czy na fundację pomagającą dzieciom takim jak jego syn, szkoda, że zbiera ją w takich filmach. Bo "Alex Cross" jest obrazem tak fatalnym jak jego hasło reklamowe "Don’t Ever Cross Alex Cross".
8/10 – Podziękowałem kochanej Akademii Filmowej za propozycję w postaci DVD Scr i parę dni temu odwiedziłem seans kopii 3D (wyciągnęli mnie…) w 24fps z napisami. Mimo całej mojej niechęci do tej technologii muszę przyznać, że to najlepszy trójwymiar z tych około 10 filmów 3D które widziałem, jest płynny, czysty, dobrze oświetlony i nie sprawiający wrażenia "pikselozy". O Hobbicie powiedziano już chyba wszystko, to miły, lekki film przygodowy na którym widać, że Jackson bawi się równie dobrze jak widz. W scenie z odcinaniem głowy Goblina udało się nawet przemycić trochę czarnego humoru a w scenie z króliczym zaprzęgiem trochę dziwactw charakterystycznych dla twórcy trylogii złego smaku.
Nie stwierdziłem zbyt wielu przestojów w fabule, jedynie dość niepotrzebny wydawał mi się epizod Froda. Efekty specjalne to najlepsza robota w tym roku, niezbyt wyszło jedynie odmłodzenie Iana Holma, no i może rzeczywiście walka z goblinami przypominała trochę grę komputerową ale to już raczej wina kadrowania.A i tak przy okazji: szkoda, że przy Hobbicie trzeba było się męczyć z takimi zwiastunami potworkami jak nowa "komedia" Vegi, Bejbi Blues i Podejrzani Zakochani którzy dzięki Bogu już niedługo mają swoja premierę i wreszcie znikną z moich oczu. Przynajmniej zwiastun "Oza" znacznie zyskał na wielkim ekranie.
Spokojnie, skrzynka gada już w pierwszych pięciu minutach filmu. Ale w pełni rozumiem zbulwersowanie.
Zależy w którym ujęciu. Na pewno jest więcej CGI krwi niż obiecywano, bo jak dobrze pamiętam obiecywano, że nie będzie żadnej CGI krwi :)
“Katarzyna Rosłaniec, autorka głośnych "Galerianek", wraca do kin ze swoim nowym filmem "Bejbi Blues". – Wszyscy mówią: "Jak to, nastolatka wymyśliła sobie, żeby mieć dziecko? Co to za pomysł!". Ale ile jest 30-latek, które decydują się na dziecko z zupełnie egoistycznych powodów? – opowiada reżyserka w rozmowie z Patrycją Wanat z TOK FM."
http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,13139911,_Nagie_sceny__Nie_przekroczylismy_granicy___Roslaniec.html
Gdyby ktoś jeszcze zastanawiał się czy Pani Reżyser żyje na planecie Ziemia.
Jak na razie Fede Alvarez pokazuje, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Wspaniały zwiastun.
Jedyne do czego mogę się przyczepić- podejrzanie dużo ujęć w dzień lub przy dobrym świetle.
Proszę czekać…